Overwatch – Halloween 2016


halloveoverwatch

Dokładnie tydzień temu w Overwatch rozpoczął się pierwszy w historii tej tegorocznej produkcji event halloween’owy(i drugi event w ogóle), „zapowiedziany” kilka tygodni wcześniej wyciekami i teoriami. Nawet pomimo tego, halloween’owa aktualizacja do OW była właściwie oczywista, biorąc pod uwagę popularność gry, oraz to, że i tak wszyscy inni developerzy robią w swoich produkcjach jakieś ciekawostki na tą okazję, więc czemu Blizz miałby być gorszy? Cóż, osobiście, mnie ten event ucieszył, gdyż miałem powód by wrócić do Overwatcha po kilku-tygodniowej przerwie i rozegrać kolejne kilka(naście) partyjek. No i jak wrażenia?

Cóż, szału nie ma. Ale po kolei…

Z okazji corocznego święta, które jeszcze, jakimś cudem, nie zostało w Polsce kompletnie zabronione, Blizzard przygotował dla nas nową skrzynkę, gdzie zapewniony mamy co najmniej jeden przedmiot tematycznie związany z okazją, czyli skiny, spreje, emotki itd. oraz nowy, kooperacyjny tryb gry w ramach cotygodniowej bijatyki. Cały event będzie trwał od 11 października(czyli tydzień temu) do 1 listopada, tak więc będziemy mogli powalczyć o skiny jeszcze przez kilka godzin po zapaleniu świeczki naszym zmarłym.

Jak pewnie się domyśliliście, wnioskując po tym co napisałem dwa akapity wcześniej, event ten nie wywołał u mnie jakiegoś wielkiego opadu szczęki. Nie uważam przy tym też, że jest kompletnie do kitu – przeciwnie – cieszę się, że w Overwatchu się coś dzieje, gdyż, niestety, zawartości w grze wciąż trochę na lekarstwo. Przyczyną mojego lekkiego zawodu jest pewnie trochę to jak niektóre, wcześniejsze eventy halloween’owe w innych grach(na przykład, by nie iść za daleko – Scream Fortress) dość mocno mnie rozpieszczyły. A tutaj? Cóż, jeżeli chodzi o liczbę zawartości, to jest to właściwie tyle samo co w ostatnim „overwatchowym” wydarzeniu, tym z okazji letnich igrzysk olimpijskich. Tam też dostaliśmy dodatkowy game-mode oraz skrzynkę z min. sprejami i skinami(które i tak dostało tylko część postaci). Nie było to nic wielkiego, ale dawało radę jako pierwszy w ogóle event. Teraz natomiast… Cóż, czuć trochę zmarnowanego potencjału.

Zacznijmy może od skinów. Ponownie – tylko część postaci otrzymało swoje własne warianty. Te dzielą się na świetne:

halloverwatchreaper

halloverwatchana

halloverwatchmercy

I takie, które były błędem:

halloverwatchwtf

???

Jednakże, jak już wspomniałem, trochę szkoda, że nie wszystkie postacie podostawały jakieś swoje własne, „helołinowe” skórki. Praktycznie każdy z nas ma jakiegoś swojego ulubionego herosa, więc zawsze trochę boli kiedy są pomijani. Chociaż, z drugiej strony, jeżeli skiny te jakościowo byłyby takie jak te NIEKTÓRE, to może to i lepiej(zresztą, mój ulubiony bohater – McCree i tak już dostał najlepszego skina w historii całej znanej galaktyki, przy okazji ostatniego eventu). Więc mimo wszystko – nie jest źle, ale czuć lekki niedosyt. Myślę, ze Blizz mógłby zrobić coś więcej w tej kwestii(czytaj – dorobić skinów).

Poza skinami dostajemy też trochę innych rzeczy do personalizacji naszych postaci, czyli linie dialogowe, spreje, pozy itd. Te także mogą nam wypaść z nowych, halloween’owych skrzynek, które dostajemy, tak jak te normalne, po osiągnięciu kolejnego poziomu doświadczenia. Zawsze, otwierając je, mamy zapewniony co najmniej jeden przedmiot z wydarzenia… Co raczej nie zapewni nam dużego sukcesu w polowaniu na upragnione skórki…

halloverwatchgunwopaczka

Tak wygląda typowy łup z okolicznościowych skrzynek – w jakichś 80% przypadków…

Jednakże tym, co odróżnia ten event od poprzedniego, jest fakt, że tym razem skiny te możemy kupić. Podczas Summer Games nie było to możliwe, co wywołało spore niezadowolenie wśród graczy(nie w moim przypadku, co prawda, bo dostałem swojego upragnionego, amerykańskiego McCree i byłem zadowolony). Ceny są co prawda horrendalnie wysokie i wciąż zachęcają do kupowania tych nieszczęsnych skrzynek, ale i tak miło, że Blizzard dał nam taką możliwość(zwłaszcza, że stać mnie na ten skin, który mnie akurat interesuje, czyli ten do Any).

Dobra, przejdźmy do kolejnej nowości dodanej w tej aktualizacji. A jest tym nowy tryb gry – „Zemsta Junkensteina”. Jest to najwyraźniej na tyle „big deal”, że Blizzard nawet wypuścił z tej okazji komiks… którego, prawdę mówiąc, nie przeczytałem, gdyż zawsze uważałem, że w komiksach z tej serii brakowało pazura, a nawet humoru, który mieliśmy w tych przygotowywanych dla TF2… Ale odbiegam od tematu. Tak więc – nowy tryb gry. W trybie tym mamy do wyboru 4 postacie – Anę, Soldier’a 76, McCree oraz Hanzo. Gramy na zmodyfikowanej części mapy Eichenwalde, a naszym zadaniem jest obronienie zamkowej bramy przed hordą zombie-robotów oraz kilku sterowanych przez komputer bohaterów pełniących rolę bossów… I nie wiem jak wam, ale mi się wydaje, że kiedyś już w coś podobnego grałem… Wracając – musimy tak wytrzymać jakieś 5 minut po czym następuje finałowa walka z wszystkimi bossami jednocześnie. No i to w sumie tyle. Cóż, podsumowując – nie jest to żaden nadzwyczajny, super tryb, ale jest bardzo przyjemny. Nie musimy zajmować się żadnym kupowaniem przedmiotów ani rozstawianiem wieżyczek, a poziom trudności nie jest wygórowany(w odróżnieniu, na przykład, od takiego MvM gdzie nawet normalny tryb może porządnie skopać, nawet kooperującym graczom, cztery litery). Wszystko jest dość proste i nie wymaga za dużo myślenia, a jedynie trochę celowania. Ostatecznie – porządnie wykonany i przyjemny game-mode, ale nie sądzę, żeby ktokolwiek spędził przy tym więcej niż jakieś 3 partie, gdyż rozgrywka jest raczej tak głęboka jak kałuża na drodze. Zwłaszcza, że wszystkie nagrody za pokonanie tego trybu to… spray’e. Tylko. Żadnych skinów, Overbucksów(tak nazwałem tutejszą walutę) ani dodatkowych skrzynek.

Największą jednak, jak dla mnie, wadą tego event’u jest to samo co czułem przy tym ostatnim, w lecie. Otóż… mało się czuje, że się odbywa. Tak – poza jakimiś skinami oraz menu głównym, praktycznie jest tak jakby w ogóle go nie było. Miałem tu jakąś cichą nadzieję, że chociaż dostaniemy jakieś halloween’owe warianty map i, cóż… dostaliśmy… aż jeden(Hollywood). A map jest jakichś trzynaście, z czego większość ma ten problem, że nie tylko dzieją się w dzień, ale też często się powtarzają, co może sprawić, że na ten halloweenowy wariant albo jakąś nocną mapę dostaniemy się bardzo rzadko, o ile w ogóle. Taa, trochę ciężko wczuć się w klimat w takich okolicznościach. Szkoda, że Blizzard o tym nie pomyślał, zwłaszcza że zmienienie skybox’a na nocny w mapach i dodanie kilku dyń tu i tam, raczej nie powinno być problemem. Jest w tym trochę zmarnowanego potencjału, co sprawia że zamiast iść w stronę zrobienia jakiegoś święta(jak na przykład – Scream Fortress), Blizzard woli zrobić kolejne wydarzenie w które się pogra i zapomni, co jest sporym zawodem. Cóż, na osłodę jest przynajmniej to, że dograno bohaterem trochę nowych linii dialogowych kiedy znajdują się na nocnej wersji Hollywood.

I cóż, to chyba tyle co mogę powiedzieć o tym nowym update’cie. Jak już wspomniałem na samym początku – szału nie ma. Ale, mimo to, znajduję dużo pozytywów w związku z tym wydarzeniem. Po pierwsze – widać, że Blizzardowi wciąż na grze zależy i nie osiedli na laurach po otrzymaniu góry szmalu podczas sprzedaży, ale to w sumie było wiadome na 90% od samego początku. Po drugie(i o wiele bardziej ważne) – widać, że Blizz słucha graczy(widać to zwłaszcza kiedy pozwolił nam kupić te „wydarzeniowe” skórki) i nie jest to pierwszy raz. Komunikacja między graczami a firmą stoi na bardzo wysokim poziomie, a sam Blizzard jest bardzo otwarty na propozycje zmian od graczy. I wiem, że to prawdopodobnie PR’owa sztuczka  i tak naprawdę zła-korporacja-chce-więcej-pieniędzy-oh-nie, ale nawet jeśli – to jeżeli jest to z korzyścią dla mnie i innych – nie mam  za bardzo powodów do narzekań. Nawet pomimo tego, że nie zawsze zgadzam się z ich decyzjami(np. ocenzurowanie zwrotu „gg ez”, ponieważ niektóre osoby to niemiłosiernie wkurzało[jakby zobaczyli internet jeszcze z 10 lat temu, to by chyba na zawał padli]). A co do samego update’u, to, cóż, halloween’owej nocy przy żelkach(no co?! Raz w roku można!) raczej przy Overwatch’u nie spędzę, gdyż jak już wspomniałem – „nie czuć klimatu”. Zapewne zostanę przy Scream Fortress albo znajdę sobie coś innego(w tamtym roku ogrywałem Super Castlevanię IV – polecam!). A na razie, cóż, do Halloween’u zostało jeszcze trochę czasu, zobaczmy co Valve zmajstruje(o ile cokolwiek) w tej kwestii. A ja się już żegnam. Gracze Overwatch – jakieś wrażenia co do eventu?

PS. Z ostatniej chwili:

halloverwatchrdr

Wiem, że to się ma do tematyki wpisu i bloga jak ruski czołg do Borealisa, ale Red Dead Redemption(bądź Red Dead 2, ponieważ Red Dead Revolver istniało) to moja ulubiona gra w ogóle. I cóż… Wiem, że to tylko jeden obrazek, ale jestem i podekscytowany i przerażony jednocześnie. Red Dead Redemption, chociaż do idealnej gry ma bardzo daleko, jest dla mnie wybitne jeżeli chodzi o prowadzenie historii i rozgrywki(i nie zmieniłem tego zdania nawet po drugim przejściu, ba, utwierdziłem się). Więc, jeżeli jeszcze nie graliście w „jedynkę”(a raczej dwójkę, bo Red Dead Revolver kiedyś tam sobie istniał, ale nikt o tym nie wie) to,koniecznie, zróbcie to! Nawet jeżeli miałoby to wymagać kupienia starej, używanej konsoli(albo czekania 10 lat na emulator).

PS #2. Blizzard, Sombra when?

Informacje o mrkarrmel

Chłopiec z prowincji.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Overwatch, Wpisy i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s