GoldenEye:Source 5.0 – recenzja moda


goldeneye

W 1997, czyli już w miarę dawno temu, światło dzienne ujrzała, kultowa już dziś, strzelanka na Nintendo 64 pod tytułem „GoldenEye 007”, wzorowana na filmie o tym samym tytule(którego głównym bohaterem był, oczywiście, James Bond). Stworzona przez Rare(ware), jeszcze wtedy w swojej szczytowej formie, szybko zdobyła uznanie graczy i posiadaczy ówczesnej konsoli Nintendo. Jedną z przyczyn takiego sukcesu tejże produkcji był bardzo udany tryb wieloosobowy zezwalający graczom nie tylko na porządnie zrealizowaną walkę między sobą, ale też duży zakres personalizacji zasad rozgrywki, dostępnej broni oraz botów(ktoś jeszcze pamięta boty?) Jakoś ok.2010 roku wyszła pierwsza wersja moda, która za zadanie miała przenieść ten ukochany przez wielu multiplayer na silnik Source, dostosowując go przy tym do obecnych standardów graficznych(cóż, na tyle na ile stary Surs na to pozwalał). Słowem – remake. W sierpniu tego roku, wspomniany mod dostał aktualizację do wersji 5.0, co ponownie zwróciło na niego uwagę wielu ludzi, w tym moją. Jako, że jest za darmo i mało było do stracenia, poza czasem, postanowiłem go przetestować na własnej skórze.

Dobra, zanim zacznę opisywać i oceniać tego moda, muszę coś przyznać – nigdy w życiu nie grałem w oryginalne GoldenEye na N64(jak pewnie większość ludzi w Polsce) ani też nie jestem fanem Agenta 007(widziałem kilka filmów, ale nie zaangażowałem się w nie nawet na tyle żeby pamiętać co się tam w ogóle działo). Tak więc, zdaję sobie sprawę, że nie jestem do końca „targetem” tej oto produkcji. Dlatego też, postaram się ocenić to po prostu jako kolejnego moda. Nie jako remake. Tak więc – jeżeli jesteście fanami oryginalnej gry – nie wyrzucajcie mi mojej niewiedzy na temat oryginału z 1997. Najlepiej zagrajcie w tego moda sami(o ile jeszcze tego nie zrobiliście) i wyciągnijcie własne wnioski.

Jak już wspomniałem, modyfikacja ta jest remake’iem wieloosobowego komponentu GoldenEye, tak więc nikogo nie powinien dziwić fakt, że nie uświadczymy tu żadnej kampanii ani trybu jednoosobowego(poza potyczką z botami). To multi-player jest tu głównym daniem, dobrze więc, że serwery wciąż mają jeszcze graczy(chociaż ich liczba nie jest ogromna). Do wyboru mamy kilka trybów gry: Deathmatch(w wariancie FFA i drużynowym), Capture the Flag, Arsenal(czyli typowy wyścig, kto szybciej zdobędzie najlepszą broń poprzez zabijanie oponentów) oraz kilka innych(w które prawie nikt nie gra) np. Golden Gun.

Rozgrywka to taki typowy multiplayer, w który graliśmy już tysiące razy. Zabijamy przeciwników, wykonując przy tym cele danego trybu i zbierając porozrzucaną po planszy broń oraz skrzynki z amunicją do niej. Mimo to – zmiany, które wprowadzili autorzy do bazowej gry są zauważalne. Pierwszą jest zmieniony interfejs – u dołu ekranu znajduje się radar wyłapujący nam pobliskich przeciwników, a kiedy otrzymamy jakieś obrażenia włącza nam się HUD zdrowia i pancerza, symbolizowany za pomocą dwóch pasków po bokach naszego pola widzenia. Kiedy natomiast zginiemy – nasz ekran zaleje się krwią, podobnie jak w ikonicznym otwarciu występującym w każdym filmie z Bondem(wtedy, kiedy strzela w „kierunku” widza). Wszystko to przypomina co znaleźć mogliśmy w oryginalnym GoldenEye(wnioskując po screenshotach, to jest), nawet licznik amunicji wygląda podobnie. Kolejną zmianą jest poruszanie się naszą postacią. Są dwa tryby „chodzenia” – pierwszy, w którym chodzimy z normalną prędkością, ale nie mamy za to celownika. Kiedy chcemy wtedy strzelić, nasze pociski naprowadza na przeciwnika delikatne auto-celowanie – naleciałość po konsolowej wersji. W drugim trybie, natomiast, nasza postać porusza się wolniej, ale za to na ekranie pojawia nam się celownik, dzięki któremu możemy oddawać bardziej precyzyjne strzały. Połączenie przez nas tych dwóch trybów podczas rozgrywki jest konieczne, abyśmy przestali ginąć co kilka sekund. Kolejną zmianą jest też to, że nie możemy zeskakiwać z platform/półek na niższe poziomy – jeżeli chcemy się tam dostać, musimy grzecznie znaleźć odpowiednią drogę. Jest to, prawdopodobnie, kolejna naleciałość z oryginalnej wersji(tak więc, widać że autorzy przyłożyli się do tego aby w ich „rimejk” grało się tak jak niegdyś w oryginał).

Mod posiada zaskakująco dużo zawartości. Mamy multum map na których możemy się bawić i cały arsenał broni do pozbywania się przeciwników. Przeniesienie gry z 1997 na Source’a wiązało się oczywiście z poprawioną szatą graficzną i tu jest w porządku. Modele i tekstury, co prawda, nie powodują opadu szczęki, ale są estetyczne i spełniają swoje zadanie, wyglądając porządnie.  Autorzy dodali też trochę efektów aby całość była bardziej przyjemna dla oka. Co do projektu poziomów – mapy są okropnie korytarzowe i bardzo łatwo się w nich zgubić poprzez to, że większość pokoi wygląda prawie tak samo. Widać to zwłaszcza na oryginalnych mapach, które autorzy przenieśli wraz ze swoimi teksturami nie zmieniając prawie nic. W grze znajdziemy także ich „odświeżone” wersje, z dodanymi szczegółami, co trochę pomaga w nawigacji. Mimo to – taki sposób ich projektu jest przemyślany i pasuje do tego jak przebiega rozgrywka, tak więc nie mogę położyć na tym za bardzo palca. Po prostu – działa dobrze z tym co chce zrobić. Jeżeli chodzi o sprawy techniczne, to też jest w porządku. Nie pamiętam, aby mod chociaż raz wywalił mnie do pulpitu, a optymalizacja na mapach jest na tyle dobra, że, w większości przypadków, miałem stałą liczbę klatek. Wspomniałem też o meczach z botami – te możemy sobie ustawiać na jakiej mapie chcemy grać i personalizować poszczególne elementy(na przykład – broń jaką znajdziemy na mapie), jednakże boty te, nawet na najwyższym poziomie inteligencji, balansują między kompletną głupotą(na przykład – nie odwrócą się kiedy strzelasz im w plecy) a morderczą precyzją. Granie z innymi graczami to o wiele lepsze rozwiązanie, nawet mimo tego, że większość to weterani, którzy z łatwością skopią ci cztery litery. Mimo wszystko, dobrze jednak, że autorzy dodali możliwość gry z botami.

Jak więc widać – jest to mod zrobiony bardzo poprawnie i na pewno jest gratką dla fanów oryginalnej gry. Widać, że autorzy naprawdę przyłożyli się do tego, by ich modyfikacja czule łechtała nostalgię miłośników oryginału. Trzeba jednakże pamiętać, że stary GoldenEye powstał na konsoli w czasach, kiedy FPS’y były jeszcze rzadkością wśród produkcji konsolowych. Do tego działał on na sprzęcie z bardzo, ale to bardzo nieporęcznym padem, do czego też musiano tą grę dostosować. Mimo to, Rare udało się zrobić grę, która podbiła serca miłośników konsol, ale standardy które wyznaczyła były o wiele mniejsze niż te, które znaliśmy już od dłuższego czasu na PC’tach. Tak więc, jeżeli sprzętem na którym się wychowywaliście był głównie komputer osobisty, a waszymi grami było wtedy wiele staroszkolnych FPS’ów, to GoldenEye  i wraz z nim ten mod może być dla was(i dla mnie) bardzo… dziwny do grania, poprzez swoje ograniczenia. Gra nie jest też jakaś wspaniała jeżeli chodzi o mechanikę, żeby nie powiedzieć, że jest tak podstawowa jak tylko się da, dlatego nie oczekujcie żadnych cudów uruchamiając ją – po prostu dość przyjemnej, choć prostej rozgrywki. Jednakże, jak już wspomniałem, jest to bardzo porządnie wykonany mod, któremu nie można wiele zarzucić od strony technicznej i przy którym można spędzić kilka miłych kwadransów. Zwłaszcza dlatego, że większość meczy jest bardzo krótka(jakieś 2 do 5 minut) co sprawia, że ciężko jest tą produkcję odstawić, jak już się wciągnęło, przynajmniej do czasu aż prostota rozgrywki was nie zanudzi.

Podsumowując – GoldenEye: Source w wersji 5.0 to gratka dla fanów produkcji Rare z 1997 oraz miłośników Agenta 007 i jego filmów, czyli największej rzeczy jaka wyszła z Anglii od czasów „Mayflower”. To oni właśnie otrzymają od tej gry najlepsze wrażenia oraz, w przypadku tych pierwszych, przyjemny powrót do przeszłości. Inni gracze, niezaznajomieni z oboma tymi tematami, powinni podejść do tego z otwartym umysłem oraz z nie za wysokimi oczekiwaniami. Dopiero wtedy, rozgrywka będzie dla nich wystarczająco przyjemna, a nawet, kto wie, na swój sposób fascynująca. Tak czy inaczej, czas na ocenę.

Moja Ocena: 7+/10

Plusy:

-porządne wykonanie

-zauważalny stopień zmiań

– duża ilość zawartości

-boty

-przyjemne na jakiś czas

-duży szacunek twórców do materiału źródłowego

-spodoba się fanom oryginalnej gry i Jamesa Bonda…

Minusy:

– …ale, nie jest to pewne w stosunku do niezaznajomionych z tematem

-dziwności i ograniczenia w rozgrywce

-dość szybko się nudzi

No i to tyle. Mod do pobrania jest TUTAJ. Jeżeli chcecie sami go wypróbować i wyrobić własną opinię – zapraszam, aby to zrobić. Zwłaszcza teraz, kiedy jeszcze ludzie w to grają, gdyż liczba graczy po początkowym skoku zainteresowania, niestety, powoli spada…

Screenshoty:

bond1

bond2

bond3

bond4

 

Informacje o mrkarrmel

Chłopiec z prowincji.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Recenzje modów, Wpisy i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „GoldenEye:Source 5.0 – recenzja moda

  1. zwieracz pisze:

    I never asked for this… review

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s