Wrażenia z bety Overwatch – godny następca TF2?


owerlocz

Gwoli ścisłości – jeszcze nie wróciłem, a ten wpis wstawił mój klon – Krrst-2106, ten od podawania herbaty i lodu do drinków w mojej willi. Jakby co, mogę wypożyczyć na imprezy – je mało, lubi dzieci.

W ostatni weekend(czyli nie ten, tylko poprzedni) do poniedzałku(albo wtorku, bo ponoć przedłużali) Blizzard w końcu udostępnił za darmo swoją najnowszą grę – Overwatch, w fazie otwartej bety. Każdy chętny mógł ją sobie swobodnie przez ten czas testować, co też zrobiłem. Niestety, mój komputer jest za słaby, by móc toto odpalić, więc byłem zmuszony zagrać w tą grę na PS4(na szczęście nie wymagało PS Plusa).

Overwatch zainteresowało mnie już od czasu jego ogłoszenia na Blizzconie, niecałe dwa lata temu. Już wtedy byłem nieźle wypalony na TF2, nie tyle z nudy i zmęczenia tą grą, tyle z lekceważącego stosunku Valve do swojej produkcji. Dlatego też, widząc Overwatch, byłem dość tą grą podekscytowany. Oczywiście, ekscytacja szybko przeszła, gdyż dostęp do bety otrzymywali tylko strimerzy i ludzie z jutubów, a sam znalazłem sobie inne gry do interesowania się. O Overwatchu przypomniałem sobie dopiero podczas tej bety i pomyślałem że fajnie by było sprawdzić, co tam Blizz nawymyślał w tej kwestii(w końcu to ich najnowsze IP od bodajże czasów Diablo). I muszę powiedzieć – jestem bardzo zadowolony z tego, że postanowiłem tą grę sprawdzić i spędzić w niej te 5 godzin(to dość dużo jak na moje standardy). Overwatch ma ogromny potencjał i chociaż nie jest perfekcyjne – ma bardzo duże szanse na to, by zastąpić mi Team Fortress 2 i pewnie nie tylko dla mnie. Dlaczego? Wytłumaczenie poniżej:

Od czasu pierwszej zapowiedzi Overwatch, miałem wrażenie, że produkcja ta była swoistą zemstą Blizzarda na Valve za sprzątniecie im sprzed nosa marki „Dota”, gdyż podobieństwa tej gry do TF2 było niepodważalne. Zagranie w betę, jeszcze bardziej utwierdziło mnie w tym przekonaniu. Powiem więcej – jestem pewny, bo te „podobieństwa” Overwatch do TF2 ocierają się nosem o granicę bezczelnego plagiatu. Żeby wam to uzmysłowić, opiszę wam teraz czym jest Overwatch, a podobieństwa sami sobie wyłapcie:

Overwatch jest pierwszoosobową strzelanką, w której dwie drużyny po sześciu graczy każda walczą ze sobą o zdobycie celu danej mapy. Cele te dzielą się na: Control Point(jedna drużyna stara się przejąć punkty kontrolne na mapie, druga stara się ich powstrzymać), Payload(jedna drużyna stara się „przepchnąć” wózek aż do końca wyznaczonej trasy) i King Of The Hill(drużyny walczą między sobą o utrzymanie jednego punktu przez określoną ilość czasu). Gracze formują drużyny za pomocą szeregu bohaterów, o różnej narodowości i zarysowanym charakterze, z których wszyscy dzielą się na cztery specjalizacje(Atak, Obrona, Tank i Wsparcie). Gra charakteryzuje się dość szybkim tempem akcji, a od graczy wymagana jest nie tylko ścisła współpraca ale też znajomość mapy min. punktów strategicznych i miejsc gdzie rozlokowane są apteczki…

Ta… Jak widzicie, gdyby zamienić w powyższym tekście nazwę „Ovewatch” na „Team Fortress 2” aż jakieś 80 % by się zgadzało. Żeby tego było mało, przykładów jest o wiele więcej. Co powiecie na to, że postać Mercy jest korzystającym z czegoś w rodzaju mediguna (który działa zresztą tak samo, odjąć uberchage i dodać specjalny buff obrażeń)medykiem, do tego mówiącym(a raczej mówiącą) z silnym, niemieckim akcentem. Albo na to, że Widowmaker, snajperka która posiada karabin snajperski, ładujący swoje strzały przez krótki okres czasu(dokładnie jak Sniper z TF2) . Albo Torbjorn, który potrafi stawiać wieżyczki i ulepszać je uderzając w nie swoim kluczem… I mógłbym mówić więcej, ale to by trwało wieki(i pewnie wyszłoby objętościowo jak wpis o Bloodborne x2 …), gdyż 90% postaci z Overwatch jest jakąś wariacją, bądź nawet połączeniem, bohaterów z TF2.

Ale zostawmy na chwilę porównania do Team Fortress 2, bo chociaż widać, że Overwatch ma coś za uszami i Blizzard prawdopodobnie rzeczywiście zaplanował na Valve jakąś wysublimowaną zemstę za zabranie im Doty, to mimo wszystko takie ciągle porównania są dla samodzielnej gry kompletnie niesprawiedliwe. Zwłaszcza, że Overwatch, jako samodzielny produkt, to cholernie dobra produkcja. Dlatego też, opowiem wam teraz o moich odczuciach w stosunku do tej gry, a porównywać ją do TF2 będę tylko, gdy najdzie taka potrzeba.

Jak już wspomniałem, Overwatch bardzo mi się podoba… cóż, w większości przypadków(o tym później). I mimo, że jest to gra bardzo podobna do pewnej innej produkcji, to jednak gra się w nią zupełnie inaczej, co czuć. Po pierwsze – drużyny mogą składać się tylko i wyłącznie sześciu graczy w każdej z nich. Wszystko to sprawia, że współpraca staje się jeszcze bardziej ścisła, niż np. gdyby było ich w drużynie np. 16, do tego też wymaga od graczy, aby dobierali oni swoje role(by nie rzec – klasy) zgodnie z tym, czego w danej chwili potrzebuje ich drużyna. Mała liczba graczy sprawia też, że taktyczna gra staje się wręcz wymagana do zwycięstwa, co bardzo przypomina gry doto-podobne, a nawet CS’a. Na szczęście, w odróżnieniu od tych „dotowych” naszą klasę możemy zmienić w dowolnym momencie(tak jak w TF2[cholera!miałem tego nie robić!), aby dostosować się do zmiennych warunków. Prawdopodobnie najdziwniejszym elementem Overwatch( i najbardziej zresztą wyróżniającym tą grę od konkurencji) jest to, że nasze postaci bardzo rzadko mają drugą broń do wyboru, jednakże jest to rekompensowane tym, że posiadają one… umiejętności. Z cooldownem. Jak w tych wszystkich Dotach, Ligach Legend i HoTS’ach, jak już mówimy o Blizzardzie(mówię to, patrząc na swój plakat z tejże gry na ścianie). Tak jak i w tamtym grach, także tutaj każda z postaci ma swoją umiejętność ostateczną, która może niekiedy przesądzić o losach bitwy. A co do samych bohaterów i ich charakterów – te też są niczego sobie. Mamy min. szybką i nadpobudliwą, mówiącą z brytyjskim akcentem Tracer, prowadzącą mecha(i mogącą z niego wyskoczyć w razie potrzeby) koreankę, pro-gracza StarCrafta zresztą, D’vę , mogącą używać rocket jumpów i plecaka odrzutowego Pharah i wielu innych. Pula bohaterów może nie jest przeogromna, ale na pewno każdy znajdzie coś dla siebie i swojego stylu gry.

Mapy w Overwatch są różne tematycznie, co gra zawdzięcza temu, że dzieją się one w różnych krajach. Mamy między innymi Japonię, Koreę Płd.(lub Chiny – ciężko określić), Amerykę Północną, a nawet Grecję. Każda z nich ma swój niepowtarzalny klimat i urok, chociaż niekiedy, głównie kolorystycznie, bardzo przypominały mi TF2(wiem, wiem…). Warto też dodać, że cele na tych mapach potrafią być zmienne. Często zdarzało się, że zaczynaliśmy grę musząc wpierw zdobyć punkt kontrolny, a potem z tego punktu zacząć prowadzić „wagonik” do mety – czyli zamieniało się to w typowy Payload. Dodatkowo, gry na tych mapach są bardzo krótkie( trwają maks. 5 minut, ale często kończą się o wiele krócej), co skutecznie wywołuje to uczucie „jeszcze jednej partyjki”. O mapach dobrze świadczy też fakt, że występujące tam elementy nie są tam przyspawane do podłogi bądź stołu tylko są to fizyczne obiekty, w które możemy strzelić i obserwować jak na to reagują. Prawie wszędzie porozstawiane są jakieś butle z gazem(które odpowiednio reagują na ostrzał[no, poza wybuchem]), czy inne tego typu przedmiotu. Dodatkowo, niekiedy elementy otoczenia, np. płoty bądź barierki, da się też zniszczyć.

A co do rozgrywki – jest bardzo fajnie. Po pierwsze, jest dość szybko – tylko kilka postaci porusza się naprawdę ślamazarnie. Po drugie – umiejętne korzystanie z umiejętności(huhehue) nadaje grze trochę dodatkowej głębi niż tylko samo strzelanie i zdobywanie celów. Po trzecie, jak już wcześniej wspomniałem, mecze są krótkie, ale też bardzo wciągające. Sprawia to, że Overwatch sprawdzi się i w krótkich partyjkach w przerwie od jakichś tam zajęć w normalnym życiu i w długich, całonocnych sesjach. Wszystko to sprawia, że gra się bardzo przyjemnie, do tego zachęca też dość niski próg wejścia(większości postaci da się bardzo łatwo nauczyć już po jednym, kilkuminutowym meczu). Gra, przez swoją małą ilość graczy w drużynie, wymaga też od nas sporej współpracy i skoordynowania, co udaje się nawet bez jakiejkolwiek komunikacji między graczamy, a tylko dzięki umiejętnej grze i wykorzystywaniu walorów danej postaci do pomocy. Ostatnia gra, w którą grałem, której udało się takie coś osiągnąć było, no patrz, Team Fortress 2.

Przejdźmy jednak do zgrzytów, gdyż tych Overwatch ma kilka. Pierwszym jest ten limit sześciu graczy w danej drużynie. Sprawia to, że każdy z graczy musi przyjąć jakąś postać zależnie od potrzeb drużyny… Co może wychodzi z tzw. „pre-made’ami”, ale z randomowymi graczami może być bardzo trudno. Gra, co prawda, podpowiada nam na ekranie wyboru postaci jakiej roli potrzebuje drużyna, ale wiadomo jak to jest – czasem wyłoni się z tego zbalansowany i uzupełniający się skład, a czasem wszyscy wezmą tą samą postać i rzucą się ślepo na przeciwnika. Z tymi „szóstkami” w każdej drużynie jest też jeden problem – jeżeli ktoś np. zapomni, że dołaczył do meczu i odejdzie od komputera to gra nie zastąpi jego miejsca jakim botem czy coś – o nie, po prostu będzie tak stał na spawnie(albo na ekranie wyboru postaci) i był bezużytecznym, co nie jest może przesadnie złe, np. w takim TF2(znowu…) gdzie graczy w typowej grze jest o wiele więcej, natomiast w Overwatch, gdzie może być ich tylko sześć jest to bolesne jak cholera, a wygranie gry w niepełnym składzie jest może i możliwe, ale bardzo trudne.

Inną rzeczą, która mi się nie podoba jest umiejętność ostateczna. I chociaż uważam, że te zwykłe umiejętności w dużym stopniu wzbogacają grę, to te ostatnie po prostu ją niszczą. Ładują się one co prawda bardzo długo, ale jak już się to stanie, to gracz może za pomocą jednego przycisku rozpętać piekło i wygrać nawet samodzielnie grę, gdyż większość z tych ultimate’ów zabija od razu, niekiedy całę grupy przeciwników. Sprawia to, że gra przestaje być testem tego kto gra lepiej, tylko tego kto w którym momencie wciśnie dany przycisk. Niestety, są one już tak integralną częścią gry, że pozbycie się ich będzie już niemożliwe.

Boję się też trochę tego jaka będzie przyszłość tej gry miesiące po premierze. Będzie to gra co prawda płatna, ale nie wiadomo czy Blizz nie wprowadzi do niej aby mikropłatności. Albo, w ogóle – zrobi z niej Free 2 Play. Mam też wątpliwości co do wprowadzania nowych postaci, co na pewno się stanie. Gra na razie jest w miarę zbalansowana, ale nie wiadomo co będzie po dodaniu nowych postaci, a znając stosunek Blizzarda do tych spraw, na pewno możemy się spodziewać daleko idących zmian w kwestii tego jak będziemy grać, wraz z każdym nowym patchem.

I w końcu moim ostatnim zgrzytem, chociaż nie związanym z grą jako taką, tylko ze sprzętem na jakim grałem, jest to jak Overwatch sprawdzał się na PS4. I cóż, mamy może 60 klatek(bądź bardzo płynne i dobrze zamaskowane 30 – nie jestem pewien) bez żadnych ścinek. Widać jednak, że jest to gra PC’towa. A widać to w tym, że granie na padzie jest koszmarem. Wszystkie umiejętności i funkcje udało się w miarę konsekwentnie i wygodnie umieścić na padzie, ale celowanie na kontrolerze, jak wiadomo – bez auto-aima, jest tak nieprecyzyjne, że np. zabicie będącej w ruchu Tracer, bądź skuteczne użycie uzbrojenia wymagającego precyzyjnego strzału, np. wyrzutnia rakiet Pharah bądź rewolwer McCree’a, graniczy z niemożliwością. A wszyscy przecież wiemy, jak precyzja celowania ważna jest w multi-player’owych shooterach… Problemem był też kod sieciowy – żadna z moich sesji nie mogła się obyć bez jakichś problemów z lagami, rozłączaniem z gier, bądź długim wyszukiwaniem(chociaż może to była wina z mojej strony, ale internet w tym czasie działał mi chyba sprawnie)… Cóż, przynajmniej granie w nią po sieci było za darmo, ale i tak – jak już będę grał w pełną wersję tej gry – na pewno będzie to edycja na PC.

No i to w sumie tyle, co mam do powiedzenia na temat Overwatch. Podsumowując, jest to strzelanka, zapożyczająca co prawda wiele z TF2, ale wnosząca też garść własnych, świeżych pomysłów. Jest bardzo przyjemna i wciągająca, a biorąc pod uwagę stosunek Blizzarda do reszty swoich marek, możemy mieć pewność do ciągłego rozwoju gry długo po premierze. Gra też będzie płatna, możemy więc mieć nadzieję, że będziemy mogli grać z osobami, które naprawdę zainteresowały się tą grą, a nie po prostu żeby ją ściągnąć, pograć chwilę i zapomnieć. Czy będzie to gra lepsza od Team Fortress 2? Cóż… jest to bardzo prawdopodobne. Nie oszukujmy się – Valve naprawdę skopało sytuację TF2 przez ostatnie lata, wielu starych graczy odeszło i  duża grupa tych samych graczy patrzy teraz z nadzieją na blizzardowe Overwatch. Do tego, biorąc pod uwagę marketing Blizzarda, będzie o tej grze głośno przez co najmniej jakiś czas(ba, już jest). A co do mnie – ja, oczywiście po ulepszeniu swojej sterty złomu, tzn. komputera, na pewno dodam Overwatch do mojej listy zakupów. Jest to bardzo fajna, przyjemna produkcja, w której można rozegrać kilka partyjek przed wyjściem gdzieś w świat, bądź zatracić się w niej godzinami, nawet pomimo tych wszystkich, wymienionych przeze mnie zgrzytów. Mam tylko nadzieję, że Blizzard nie spieprzy nic po drodze i dostaniemy produkt warty naszych ciężko ukradzionych zarobionych pieniędzy.

I cóż to tyle – ja jeszcze pośpię przez jakiś czas…

PS. Nudzi mi się nieziemsko ostatnio, więc reaktywowałem Twittera(na którego profil możecie wejść TU), gdzie piszę jakieś głupoty. Będę tam wstawiał linki do nowych wpisów, postępy w pracach nad moimi tworami i mądre przemyślenia na poważne tematy duchowe-spirytystyczne i geo-polityczne(sarkazm). Tak więc, kto chce – zapraszam.

 

Informacje o mrkarrmel

Chłopiec z prowincji.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Inne, Overwatch, Team Fortress 2, Wpisy i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Wrażenia z bety Overwatch – godny następca TF2?

  1. zwieracz pisze:

    A gdzie TLDR? Za długie, żebym czytał ziom… o jest twitter, to będzie dla mnie dobre 😉

  2. Pingback: Wrażenia z pełnej wersji Overwatch | Blog Karrmela

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s