Wrażenia z Paranoia 2: Savior


paranoia

Świat się kończy! Paranoia – mój ulubiony mod w ogóle – po ponad 8 latach doczekał się w lutym tego roku kontynuacji. Premiera obeszła jednak bez echa – dowiedziałem się o tym dopiero pod koniec marca i do tego przypadkowo. Ucieszyłem się, co prawda, ale miałem też mieszane uczucia… Pierwsza Paranoia to,jak już wspomniałem, mój ulubiony mod i chociaż zawsze chciałem więcej, to jednak zdawałem sobie sprawę, że była to zamknięta historia, a tyle czasu(8 lat) wystarczy do tego aby stracić jakiekolwiek nadzieję na kontynuację. W drodze było też przeniesienie Paranoi 1 na silnik Source, ale z tego co wiem to plany te upadły. Wszystko to jeszcze bardziej sprawiło, że byłem okrutnie zdziwiony nadejściem Paranoi 2. Tak więc, ściągnąłem ją i przeszedłem. Czas na wrażenia!

Zanim zaczniemy – miała to być z początku recenzja moda, ale jako że nie jest to modyfikacja, ale samodzielna gra(jednakże darmowa) to będą to tylko wrażenia.

Czy są tu tacy, którzy nie znają Paranoi? Spieszę wam więc z pomocą! Paranoia to wydany ok. 2007 roku rosyjski mod singleplayer’owy do HL1. Gracz wciela się w nim w rosyjskiego żołnierza wysłanego wraz ze swoim oddziałem do przejętego przez terrorystów kompleksu fabrycznego. Podczas walk, wchodzi on coraz głębiej w głąb budynku, odkrywając przy tym jego mroczne tajemnice… Mod charakteryzował się świetnym, przypominającym S.T.A.L.K.E.R.A. klimatem, wymagającym stopniem trudności, ciekawymi rozwiązaniami(maska balistyczna na przykład), oraz świetną, jak na HL1, grafiką, którą można wręcz było pomylić z modem do HL2(nie dziwota więc, że z bibliotek Paranoi korzystali potem inni moderzy). Niestety, na kontynuację tej modyfikacji musieliśmy czekać aż 8 lat. Czy było warto?

UWAGA! WPIS BĘDZIE ZAWIERAŁ NIEOZNACZONE SPOILERY DOT. PRZEBIEGU I ZAKOŃCZENIA PIERWSZEJ PARANOI! JEŻELI JESZCZE NIE GRALIŚCIE W POPRZEDNIĄ CZĘŚĆ TO ZRÓBCIE TO!(ściągnijcie też Paranoię 2 przy okazji, aby móc od razu wskoczyć z powrotem do akcji)

Gra dzieje się tuż po wydarzeniach przedstawionych w poprzedniczce. Jak wszyscy wiemy – Major(główny bohater) pozbył się terrorystów oraz zmodyfikowanych genetycznie żołnierzy i uciekł z laboratorium. W tej części wraca on tam z powrotem, aby podłożyć ładunki wybuchowe i zniszczyć wypełniony mutantami budynek(przy okazji zbierając dokumentację). I to w sumie tyle z fabuły.

Zacznijmy może od grafiki nowej Paranoi. Gra chodzi na zmodyfikowanym GoldSRC – silniku zwanym Xash3D, będącym dość popularnym wśród rosyjskiej społeczności modderskiej. Magicy pracujący przy Paranoi 2 do końca wykorzystali jego potencjał tworząc grę może nie śliczną, ale naprawdę ładną, zwłaszcza kiedy pamięta się o tym, że jest to wciąż silnik(zmodyfikowany, ale zawsze) z okolic 1998 roku. I tak mamy bardzo ładne modele(niestety nie zawsze, są przypadki kiedy są okropne), świetne tekstury i oświetlenie. Aż trudno uwierzyć, że (znowu)im się udało zrobić ładnego moda na czymś tak ograniczonym(widoczne są jednak spore spadki FPS’ów w niektórych lokacjach, na szczęście – zazwyczaj tylko chwilowe). Nawet znajomy ze Steam’a któremu pokazywałem obrazki z gry był pod wrażeniem(większym lub mniejszym). Zresztą, spójrzcie na screeny poniżej i oceńcie sami! A klimat ponownie jest fenomenalny! Serio, jeżeli jesteście fanami serii S.T.A.L.K.E.R. i brudnego, smutnego postsowieckiego klimatu, powinniście ściągnąć tą grę choćby dla niego!

„Gejmplejowo” to wciąż Paranoia. Gra jest wręcz identyczna w tym względzie. Jak ostatnio – mamy maskę balistyczną, redukującą nasze obrażenia, maskę gazową(której użyjemy może raz w całej grze) oraz model strzelania polegający głównie na oddawaniu krótkich serii w punkty witalne przeciwnika. Nawet skróty klawiszowe są identyczne. Dlatego, przechodząc z jednej Paranoi do drugiej poczujecie się jak w domu.

Gra ma, niestety, bardzo dużo wad. Niektóre są, co prawda, bardzo mało przeszkadzające jak np. brak pełnego tłumaczenia na angielski(głównie w znajdowanych dokumentach, gdzie wciąż mamy cyrylicę) lub niski w porównaniu z poprzedniczką poziom trudności(zginąłem może z 3 razy w całej grze, do tego nigdy nie skończyła mi się amunicja lub medykamenty). Inne natomiast są naprawdę denerwujące. Weźmy np. czas przejścia gry. Zajęła mi ona(wraz z okazjonalnym gubieniem się po mapach) od 1-1,5 godziny. To, w porównaniu do 4 godzin poprzednika, bardzo mało. Do tego, mod kończy się nagle cliffhangerem, dając co prawda nadzieję na kontynuację, ale pozostawiając też spory niesmak – czujemy się jakbyśmy dostali niedokończony produkt.

Inną sprawą jest projekt gry w kwestii celów które my,jako gracz, musimy wykonać. Naszą jedyną podpowiedzią jest okienko z naszym celem, poza tym – nic. Nie zrozumcie mnie źle – nie lubię kiedy gra traktuje mnie jak idiotę wskazując wszędzie strzałką, ba, uwielbiam kiedy nie daje mi prawie żadnych wskazówek(np. zagrywane przeze mnie ostatnio Dark Souls), ale to co jest tutaj to już jest lekko przegięcie. Przykład? Jednym z celów misji jest zebranie dokumentów w jednym pomieszczeniu. Z tym, że papiery które musimy znaleźć mają model spotykany już wcześniej w grze, do tego tylko część z nich możemy „użyć”. Widać w tym też pewną niekonsekwencję, otóż przedmioty z którymi możemy wejść w interakcję wyświetlają na ekranie ikonkę. Problem w tym, że dla przedmiotów które musimy znaleźć… takiej ikonki po prostu nie ma. Tak więc, często – starając się rozwiązać zagadkę – po prostu wciskamy „E” przy każdym propie, modląc się aby był to ten którego akurat szukamy. Najlepszym(a raczej najgorszym) przykładem jest misja w której musimy znaleźć kartę kodową, aby przejść przez drzwi. A teraz – gdzie znajduje się wspomniana karta? Ukryta w losowym pomieszczeniu, w stercie śmieci na podłodze, bez żadnej wskazówki, że może to być właśnie to czego szukamy. Jest to okrutnie frustrujące i zmusiło mnie nawet do obejrzenia filmu na tubie jak przejść dalej(co ciekawe – koleś tworzący film miał podobne przygody z tą nieszczęsną kartą)… Innym przejawem nie najlepszego projektu gry są bezsensowne lokacje. Gra jest bardzo liniowa, jednakże niekiedy nagradza nas za eksplorację. Raz np. próbując uciec przed bossem(którego miałem zabić za pomocą znajdującego się w lokacji mechanizmu[oczywiście nieoznaczonego i myślałem instynktownie, że skoro nie da się go zastrzelić to trzeba zwiewać]) dostałem się do ciekawej lokacji(SPOILER! tajemniczej, opuszczonej wioski w podziemiach kompleksu!KONIEC SPOILERA). Błąkając się po niej(a było to dość spore miejsce) znalazłem karabin snajperski i… to tyle. Nie było tam nawet przeciwników, tak jakby był to jakiś odrzucony poziom, którego autorzy zapomnieli usunąć(nie oszukujmy się – prawdopodobnie tak było). Na szczęście, takie coś zdarza się bardzo rzadko i zazwyczaj nie błąkamy się jak bezgłowe kurczaki aż tak bardzo.

Po takiej litanii żalów, pewnie myślicie, że jestem bardzo zawiedziony i gra mi się nie podobała. Cóż, zawiedziony trochę jestem, co oczywiste biorąc pod uwagę legendę poprzedniej części, ale nie żałuję poświęcenia na tą modyfikację/grę czasu. Frustrowałem się tą nie przyjaznością dla gracza dość często, ale wspomniany już wcześniej klimat wynagradzał mi wszystko. Dodatkowo, po fragmencie z tą nieszczęsną kartą kodową gra nabiera bardzo wyraźnego rozpędu,zwłaszcza że zaczynają się w końcu wtedy potyczki na broń palną(wcześniej walczymy tylko z zombiakami) i zaczyna wtedy przypominać starą Paranoię(w tym jej poziom trudności). Mamy wtedy, co prawda, misję eskortową, ale autorom jakoś udało się z tego wyjść obronną ręką i nie frustruje to za bardzo(pewnie dla tego, że broniona przez nas postać ciągle czeka i teleportuje się za nami kiedy dojdziemy do części kiedy jest potrzebna) Czyli podsumowując – bawiłem się dobrze, ale mam naprawdę duży niedosyt. Gra zakończyła się strasznie nagle i… po prostu chciałbym więcej. Dlatego najlepszym sposobem, aby zagrać w tą grę jest przejście(nawet ponowne) pierwszej Paranoi, a potem od razu zacząć grać w dwójkę. Pierwsza Paranoia stanie się wtedy bardziej kompletna, a w drugiej jej krótki czas trwania będzie przeszkadzał o wiele mniej… Gdyby była to moja „typowa” recenzja moda, gra prawdopodobnie otrzymałaby 6/10. Niestety, świetny klimat i grafika nie uratują tych wielu problemów które wymieniłem. Mimo wszystko – warto, ale pamiętajcie, aby tuż przed tą częścią zagrać też w jedynkę… I chyba trzeba będzie poczekać na „trójkę”! Może w tej następnej części, wymienione tu błędy zostaną naprawione i dostaniemy coś godnego pierwszej Paranoi?

Skriny:

 

Paranoia2 2015-03-21 09-39-33-68

 

Paranoia2 2015-03-21 09-42-59-43

 

Paranoia2 2015-03-22 09-26-11-18

 

Informacje o mrkarrmel

Chłopiec z prowincji.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Half-life i Portal, Wpisy i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Wrażenia z Paranoia 2: Savior

  1. zwieracz pisze:

    Mmm pierogi w HD 😀

    Też się zdziwiłem, że wydali drugą część, ale ja nie śledziłem newsów.

    Z opisu wynika, że to takie nieprzemyślane mechanizmy rozgrywki, typowe dla amatorskich ekip tworzących gry 🙂 Można by to przeboleć, ale z drugiej strony, przecież zrobili już jednego, porządnego moda. Trochę szkoda, ale pamiętam ten klimat jedynki i na pewno w to zagram, tylko jeszcze nie wiem kiedy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s