E.Y.E. Divine Cybermancy


eye

Uwaga! Jak pewnie zauważycie, wpis ten był pisany podczas wyprzedaży, ale byłem zbyt leniwy by go dokończyć w tym czasie. Nie dokonywałem więc zbyt wielu modyfikacji, aby nie zaszkodzić przypadkiem treści.

Jesteśmy w trakcie corocznego święta Gabe’a, a promocje na Steam’ie trwać będą aż do 2 stycznia! O jakości tegorocznej wyprzedaży nie będę się wypowiadał, gdyż nie jest to wpis temu poświęcony, ale na pewno treść będzie z tym wydarzeniem niejako powiązana. Otóż, Holiday Sale daje nam, jak wiecie, sporo okazji do kupienia gier po promocyjnych cenach. Oczywiście, większość osób zapewne wrzuci do swojego wirtualnego koszyka takie popularne gry jak Skyrim lub CS:GO. Dla niektórych jednak, Holiday Sale jest dobrą okazją do poznania produkcji bardziej nietypowych lub nie tak bardzo znanych. Rzecz, którą dzisiaj dla was opiszę, należy do tej drugiej grupy. A jako, że jest ona teraz bardzo tania(0,99 euro) może uda mi się wam ją zainteresować, gdyż osobiście zostałem przez nią nieoczekiwanie zauroczony.

E.Y.E. Divine Cybermancy to jedna z niewielu komercyjnych gier wykorzystujących silnik Source. Jest to produkt pracy małego, francuskiego studia StreumOn, a zainspirowały ich przyjacielskie sesje RPG na potrzeby których stworzyli swój własny system i świat. Widać więc, że jest to produkt stworzony z pasji, pełen twórczej miłości. I jak zobaczymy później, zalety takiej wymarzonej gry twórców idą też w parze z wadami…

Powiedzieć, że E.Y.E. to dziwna gra to za mało. Z początku wydaje się, że jest to hybryda strzelanki i RPG, coś w stylu Stalkera lub Deus Eksa(zwłaszcza Deus Eksa, biorąc pod uwagę duże ilości cyborgów, cybernetycznych wszczepów i innych cyberpunkowych motywów). Potem jednak okazuje się, że jest to bardziej FPS, chociaż wszystkie te statystyki i rozwój postaci nie idą na marne i bardzo wpływają na rozgrywkę. Świat przedstawiony jest mroczny i tajemniczy, łączący elementy Sci-Fi i cyberpunku. Można powiedzieć, że jest to hybryda między światami Warhammera 40k(inspiracje twórców widać na pierwszy rzut oka) i wspomnianego już Deus Eksa. Żeby było jeszcze ciekawej… nic w tej grze i jej historii nie ma sensu!

gra

Zaczynamy grę, tworząc naszą postać i wybierając jej kilka cech, modląc się że wybraliśmy mądrze. Następnie budzimy się w jakieś jaskini i dostajemy cele do wykonania od nieznajomego nam dowódcy(który jednak nas zna), gdyż jesteśmy czymś w rodzaju kosmicznego marine z Warhammera 40k, czyli futurystycznego mnicha-wojownika zakutego w zbroję. Żadnego wstępu, przedstawienia świata – po prostu wchodzimy w sam środek tego wykreowanego przez autorów uniwersum. Nasza postać, co prawda, straciła pamięć(oczywiście), co byłoby dobrą okazją do poznawania tego świata razem z nim… Nie liczcie jednak na to, gdyż nawet pomimo swojej amnezji rozpoznaje on znajome sobie postacie i zna się na prawach rządzących tym miejscem(których nie raczy oczywiście wytłumaczyć). Możemy próbować poznawać historię przez dialogi, szybko jednak orientujemy się, że rozmówcy często mówią bez sensu lub sprzecznie z tym co mówili inni, a nawet tym co widział nasz bohater na własne oczy(kiepskie tłumaczenie na angielski[i tak poprawione w stosunku do pierwotnej wersji gry]nie pomaga). Wszystko to zdaje się być jakimś dziwnym, narkotycznym snem, co gra zresztą sama dość mocno sugeruje.

Skoro historia nie chce nam nic o sobie powiedzieć, to może chociaż dostaniemy jakiś porządny tutorial, żeby prościej było odkrywać świat na własną rękę? No niestety  – nie. Samouczek co prawda istnieje, ale w formie krótkich filmów. Nie przydaje się on jednak za bardzo, gdyż pokazuje nam tylko jak obsługiwać grę, nie wgłębia się natomiast w to jak dana rzecz działa. Sprawia to, że jesteśmy pozostawieni sami sobie i im prędzej odkryjemy prawa rządzące grą, tym lepiej dla nas. Jest to dość uciążliwe, a nawet zniechęcające dla nowych graczy, ale ten brak przyjazności dla użytkownika jest specyficzną częścią uroku tej gry i zachęca do eksperymentowania.

postac

Trudne początki to nie jednak jedyny problem tej gry. Ale czy na pewno problem? To co dla wielu byłoby wadą, dla innego może być zaletą, a ta produkcja pełna jest takich „obusiecznych mieczy”. Zdaje się być worem pełnym pomysłów , dobrych i złych , tak jakby autorzy wrzucali do tego worka wszystko co tylko przyszło im do głowy bez żadnej selekcji. I nie oszukujmy się, tak prawdopodobnie było. Bo kto o zdrowych zmysłach pozwoliłby nam w jakiejkolwiek grze grać w kooperację na 32 osoby? Z włączonym ogniem przyjacielskim? Poza tym, poza erpegowym rozwojem postaci, mamy też możliwość kupowania sobie cybernetycznych wszczepów, czarów, umiejętności, zlecania badań nowych technologii… Jest tego bardzo, bardzo dużo i jak już wspominałem, ciężko się w tym na początku połapać.

Innym pomysłem twórców jest sama rozgrywka. Z pozoru normalna – wykonujesz, zazwyczaj w dowolnej kolejności, postawione przed tobą zadania(a to znaleźć jakąś walizkę, a to kogoś zabić, a to coś zniszczyć itd.), przedzierając się przez zastępy przeciwników. Szybko jednak zaczynają się schody. Obszary na których działamy są ogromne, przeciwnicy się respawnują(dzięki Bogu, można regulować ich częstotliwość w opcjach), cele są często nieoznaczone, wspominałem że nie ma żadnej mapy? Szybko orientujemy się, że nawet mimo wielu kombinacji różnorakiego uzbrojenia, najbardziej skuteczny jest po prostu karabin lub strzelba i sporo amunicji. Cicha gra nie jest niestety skuteczna, gdyż przeciwnicy, poza tym że się odradzają, potrafią zobaczyć nas z drugiego końca mapy(co jest oczywiście winą Source’a). Widać, że nastawienie jest bardziej w kierunku gier FPS, a elementy RPG są jednak tylko dodatkiem(bez którego, mimo wszystko, trudno się jednak obejść).

Z tych lepszych pomysłów: ogromna różnorodność uzbrojenia. Od samego początku mamy możliwość wyboru trzech rodzajów pancerza i ok. 3 sztuk broni każdego rodzaju(broń biała, pistolety, SMG, karabiny szturmowe, strzelby, karabiny snajperskie, broń ciężka, inne[np. granaty, rozstawiane działka itd.]), z czego jedna jest zazwyczaj do odblokowania poprzez zakup w sklepie(co często, poza miejscową walutą, wymaga też stosownych statystyk postaci).Branie z rozstawionych po mapach zbrojowni amunicji i broni nic nie kosztuje, jednakże swoje waży. Często musimy więc wybierać między naszą szybkością poruszania się, a ilością posiadanego uzbrojenia i amunicji. Pamiętacie o tym co mówiłem o tym, że najskuteczniejszą formą gry jest obładowanie się nabojami i strzelanie do wszystkiego co się rusza? Cóż, nie trzeba zawsze grać skutecznie! Możemy więc być szybkim, walczącym za pomocą miecza(obowiązkowe odbijanie pocisków, oczywiście się tu znalazło)wojownikiem, cichym snajperem, bądź wyposażonym w minigun i ciężką zbroję niepokonanym(ale czy na pewno?) czołgiem. Broń którą nam dano też jest niczego sobie. Co powiecie na Damocles, czyli miecz który, dosłownie, eksploduje nieszczęśników którzy znaleźli się w zasięgu jego ostrza? Może wolicie potężną strzelbę z prawie 30 nabojowym magazynkiem? Albo, jeżeli czujecie się na tyle odważni, spróbujecie zabić wroga za pomocą podręcznej strzykawki z lekarstwem(da się – sprawdzałem)?

ekwipunek

Inną ciekawą rzeczą jest minigierka, dzięki której hakujemy różne terminale, bankomaty, systemy obrony, przeciwników(da się też przejąć nad nimi kontrolę i np. pozabijać jego współtowarzyszy)… Nie jest to jednak typowa, nudna odskocznia od głównej rozgrywki jakich wiele(no dobra, ta w Deus Ex:HR była nawet fajna). Jest to bardzo intensywna walka między tobą a zainfekowanym celem. Oboje macie daną liczbę punktów życia(zwiększaną przez nasze statystyki), kto pierwszy wyzeruje licznik przeciwnika – „wygrywa”. Mamy do wyboru(broniący się system też)pięć rodzajów walki. „Normalny” atak, zwiększenie obrony(tracimy wtedy mniej punktów zdrowia), zmniejszenie obrony wroga, zmniejszenie siły ataku przeciwnika i zwiększenie własnego. Jeżeli wygramy, jeden z czterech wybranych na początku celów(przejęcie kontroli,”normalne” shackowanie, zniszczenie lub wykradnięcie energii) zostanie osiągnięty. Jeżeli przegramy to musimy zacząć od nowa, a w najgorszym wypadku sami zostaniemy shackowani. Obraz zacznie nam wtedy zasłaniać buźka ze złośliwym uśmieszkiem i wielki napis „YOU’RE HACKED”. Jak się z tego uwolnić? Po prostu – hackując wirusa, którym zostaliśmy zainfekowani.

hack

Gra jest nastawiona na wielokrotne przechodzenie. Po zakończeniu gry możemy rozpocząć ją ponownie i rozwijać naszą postać dalej. Poza tym mamy też możliwość rozegrania specjalnych, losowo generowanych misji w lokacjach które już odwiedziliśmy. Ujawnia się tutaj „grindowa” strona tej gry, gdyż wszystkie te bronie, implanty, badania kosztują nas nasze cięzko zarobione Brozouf. Są one oczywiście bardzo drogie i wymagają one,zwłaszcza wszczepy, ogromnych ilości zabitych przeciwników i wykonanych zadań. Gra zmusza więc nas, poniekąd, do robienia tych dodatkowych misji w kółko, aby było nas stać na skuteczny rozwój postaci, gdyż wszystko to co wcześniej wspomniałem jest bardzo skuteczne w podnoszenie własnych statystyk(zwłaszcza Cyber-Nogi, pamiętajcie żeby jak najczęściej ulepszać Cyber-Nogi!). Z badaniami natomiast jest taka sprawa, że wypadają one z niektórych wrogów w postaci walizeczek, a każdy taki pojemnik zawiera jakieś losowe badanie, które będziemy mogli później przeprowadzić(nie za darmo, oczywiście). Tak więc, jeżeli będziemy chcieli jakieś konkretne(np. takie które pozwala nam kupować lepsze implanty), będziemy musieli spędzić trochę czasu na wykonywaniu misji i zabijaniu przeciwników.

To naprawdę ciężka gra do opisania, chociaż mam nadzieję, że udało mi się ja wam jakoś opisać. Z tego opisu może wam się wydawać, że produkcja StreumOn jest nudna, dziwna i nie jest dobrą grą. Ale tak nie jest. Sam nie mogę w to uwierzyć, ale bardzo często do niej wracam. Nie wiem dlaczego. Może przykuwa mnie swoim mrocznym i tajemniczym klimatem? Może to możliwość eksperymentowania i odkrywania tej gry na własną rękę? A może prosty, ale przyjemny model strzelania? Nie mam pojęcia, ale myślę żę można znaleźć w tej grze coś dla siebie… Nie we wszystkich przypadkach, oczywiście, gdyż nie każdemu ta gra przypadnie do gustu. Jednakże, jeżeli lubicie produkcje tego typu i nie zniechęca was jej nie przyjazność, a do tego będzie po przystępnej cenie(jak teraz na Holiday Sale’u) to powinniście spróbować. Nie musi się wam ona spodobać, ale warto dać jej szansę. Kto wie, może zauroczy was tak jak mnie? A teraz wybaczcie, muszę zdobyć trochę Brozouf na moje Cyber-Nogi…

 

Przy okazji – Szczęśliwego nowego roku! Obyśmy dostali nową grę od Valve, bo już najwyższy czas!

Informacje o mrkarrmel

Chłopiec z prowincji.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Inne, Wpisy i oznaczony tagami , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s