Estranged Act I – recenzja moda


bannerestranged

Jako, że niedawno ponownie wróciła mi ochota na granie w mody do HL2, to postanowiłem zagrać w coś, w co wszyscy grali pewnie wieki temu, a ja odkryłem to dopiero dzisiaj. Mowa o modzie Estranged Act I, czyli(prawdopodobnie) aktu pierwszego jakiejś większej serii. Zapraszam do recenzji! Jako, że jestem świeżo po rozgrywce moje wrażenia będą na „gorąco”(nie martwcie się jednak, „napisałem” już tą recenzję w myślach podczas rozgrywki).

Na początku powiem tylko, że kiedy uruchomiłem tą grę nie miałem kompletnie pojęcia czego się spodziewać(nie przeczytałem nawet opisu). Tak więc, nacisnąłem przycisk „Nowa Gra” w ładnym menu w oczekiwaniu na to, czym rzuci we mnie omawiana produkcja.

Tym czym rzuciła była bardzo ładna grafika. Piękne modele, oświetlenie i cienie. Cudo! Nasz bohater, który jest rybakiem, znajduje się w swojej kajucie. Za oknami sztorm, więc heros siedzi sobie przy stole z notatkami(możemy je poczytać) i słucha radia. Nagle z owego urządzenia słyszy wołanie o pomoc, przerwane przez kobiecy głos mówiący coś o godzinie policyjnej. W tym momencie jego statek dostał od szalejącej burzy i rozbił się przy przystani. Nasz bohater wyłania się więc z wody, obok płonącego statku i …

„O mój Boże, nie mów mi, że to horror!” – Wyrwało mi się z ust. Poznałem to po ikonce symbolizującej nasze zdrowie – jest to wręcz typowy wskaźnik życia dla horrorowej gry(patrz screeny). Westchnąłem więc i postanowiłem ruszyć dalej. I było fajnie. Ładne widoczki i ogólna grafika, niezły level design, prosta zagadka na początek, możliwość przeczytania gazety… Tak więc postanowiłem iść dalej moim bohaterem wybrzeżem, aż usłyszałem strzał. Jakiś człowiek na górze klifu zawołał bohatera do siebie. Po wejściu na górę zauważyłem ciało jakiejś osoby.

„O mój Boże, nie mów mi, że to zombie!”. I tak było. W tej grze musimy walczyć z zombie. Ale to potem. Na razie jesteśmy jeszcze z tajemniczym człowiekiem. Ten mówi nam o jakiejś tajemniczej infekcji(taaa…) i daje nam pistolet do obrony(model zmieniony w stosunku do oryginalnego HL’a 2). Tak więc, ruszamy dalej, po czym znajdujemy kolejny przedmiot – latarkę plus baterie do niej. Nie będzie wam ona jednak potrzebna, gdyż jest może jedna lokacja w której jest NAPRAWDĘ ciemno(a i tak możemy ją przejść bez latarki). W większości przypadków lokacje są oświetlone(słabo, ale nie na tyle, że potrzeba latarki), a sami twórcy obrzucają nas bateriami, przez co tylko raz skończyłem JEDNĄ baterię. I to dlatego bo chciałem sprawdzić, jak wygląda proces zmieniania(od razu mówię, że jest automatyczny i niewidoczny).

Skończmy jednak to bajanie i przejdźmy do oceniania poszczególnych elementów. Czy zombie są strasznymi przeciwnikami z którymi walka jest naprawdę wymagająca? Nie. Wystarczy jeden strzał w głowę by załatwić sprawę lub z może trzy strzały w ciało(lub uderzenia młotkiem[o czym zaraz]). Ich jedyną zaletą jest to, że są prawie tak szybkie jak zombiaki w Left 4 Dead, dzięki czemu wykonanie celnego strzału w głowę jest trudniejsze w odróżnieniu od zombie z innych gier/modów. Niestety, brak tego wyzwania w walce z żywymi trupami(potem się to trochę poprawia, kiedy za przeciwników dostajemy ludzi, ale to dopiero w końcowej fazie gry) sprawia, że jeszcze bardziej widać główną wadę tego, horrorowego przecież, moda.

Gra jest niestraszna. Chociaż gra próbuje z całych sił, to niestety nie udaje jej się to. Zombie to jak już wspomniałem, żart w kwestii wyzwania, nie mówiąc już o ich wyglądzie, czyli „typowy zombie z szarą skórą i krwią na twarzy”. Żywe trupy w takiej formie przestały być straszne… cóż, dawno temu. A co z klimatem? Bo w końcu, kiedy przeciwnicy zawodzą, horrory nadrabiają gęstą atmosferą, czyż nie. Cóż, to też nie wyszło najlepiej. Nie mówię oczywiście, że mod klimatu nie posiada, bo to kłamstwo, ale cierpi on przez dwie najważniejsze rzeczy:

A) Lokacje są za jasne. Dodatkowo mamy duże pole widzenia, brak mgły lub czegokolwiek co robiłoby klimat tajemnicy.

B) Trochę wiąże się z powyższym punktem – przeciwnicy są widoczni jak na dłoni. Prawie w ogóle nie są ukryci w jakichś ciemnych zakamarkach, po prostu ich widzimy. Nie mówię od razu, żeby robić jumpscare’y. Na początku gry uważnie rozglądałem się po wszystkich zakamarkach, oczekując czegoś co na mnie wyskoczy. Szybko jednak dałem sobie spokój, gdyż wiedziałem, że nic takiego się nie stanie, a po prostu kolejny przeciwnik będzie tuż leżał przed moim nosem, oczekując aż do niego podejdę i on wstanie. Sprawiało to, że po prostu strzelałem im w głowę kiedy leżeli dzięki czemu miałem ich z głowy nie musząc z nimi tak naprawdę walczyć. I to właśnie sprawia, że mod zawodzi jako horror- czułem się całkowicie bezpieczny, a to już grzech śmiertelny dla tego gatunku. Nie pomagała ani prosta jak but walka, ani to, że byłem przez grę wprost obrzucany amunicją i wspomnianymi już bateriami(z lekami regenerującymi zdrowie trzeba się troszkę naszukać, ale nie na tyle, by sprawiało to jakoś większa różnicę w i tak już niskim poziomie trudności). Tak więc, jeżeli szukacie moda przy którym NAPRAWDĘ się przestraszycie – nie ten adres. W tego możecie sobie nawet pograć przed snem.

Kiedy już klimat mamy za sobą, przejdźmy do systemu walki. A ten jest, cóż, Half-Life’owy. Znaczy to mniej więcej brak rozrzutu(broń niby go udaje, ale my go nie czujemy) i kiepski system walki wręcz. Nasze narzędzia mordu to: Młotek, Pistolet i SMG. Wszystkie zadają jednakowe obrażenia i różnią się tylko szybkością strzału(poza młotkiem oczywiście, który jest bronią białą, poza tym jedyne jego różnice to, że nie można zabić zombiaka walnięciem w głowę i trzeba go uderzyć trzy razy[tyle samo ile trzeba oddać strzałów]). Jednakże twórcy, w imię „realizmu” pozwalają nam nosić przy sobie tylko jedną z tych broni na raz. Zrozumiałbym to jeszcze w kwestii pistoletu i SMG, ale to, że nie można nosić młotka + broni palnej jest dziwne. Przecież to tylko młotek! Nie jest trudno schować za pasek, albo za coś innego. Nie wiem, głupie to trochę.

Po tej litanii żalów pewnie myślicie, że nienawidzę tej modyfikacji z całego serca. Otóż nie! Nie uważam tych 75 minut(plus kilku dodatkowych na zrobienie screenshotów) za straconych. Owszem, mod ma wiele rzeczy zrobionych źle/średnio, ale ma też wiele dobrych cech.

Najważniejszą jest chyba grafika(która jest też największą zaletą modyfikacji). Nowe modele i tekstury prezentują się świetnie, a biorąc pod uwagę najnowszą(no dobra, nie w tym momencie) wersję silnika(w tym lepsze oświetlenie) mamy prawdziwą ucztę dla oczu. Level-Design także jest bardzo dobry i chociaż zdarzają się lokacje przeciętne, zazwyczaj trzymają one wysoki poziom.

Przyczepię się jednak jeszcze do grafiki i wiem, że trochę to już czepialstwo, ale naprawdę gryzło mnie to podczas rozgrywki. Otóż, mimo wspomnianych powyżej wielu nowych modeli i tekstur, twórcy postanowili zostawić kilka rzeczy z HL’a 2. Nie byłoby oczywiście problemu, gdyby były jakieś pojedyncze beczki lub kubki(i tak też czasem jest), jednakże tutaj chodzi o kilka dość ważnych modeli. Otóż, naszymi ludzkimi przeciwnikami są lekko zmodyfikowani rebelianci-medycy(przez „lekko zmodyfikowani” mam na myśli to, że usunięto im czerwony krzyż opaski na ramieniu). Można by to jeszcze przeżyć gdyby nie to, że twórcy ukazali nam W OGÓLE niezmodyfikowany model Dr’a. Kleinera(który jest tu dość ważną postacią), a nasze wspomniane SMG jest dokładnie takie same jak HL2 (zmieniono tylko dźwięk wystrzału i usunięto granatnik). Są to oczywiście drobnostki, ale biorąc pod uwagę jak dużo dobrej jakości materiałów dodano do tego moda, te pozostałości Half-Life’owe wydają się nie na miejscu. Dobra, zaczynam się czepiać – wróćmy do zalet, okej?

Mod, mimo swojego niskiego poziomu trudności oraz braku horrorowego klimatu przechodzi się bardzo przyjemnie. Ukończyłem go w jednym posiedzeniu i nie czułem jakoś za bardzo nudy, czy czegoś w tym rodzaju. Pomaga w tym dobre zrównoważenie między zagadkami, a walką. Lokacje także są różnorodne – zaczynamy na przystani, a przechodzimy min. przez kanały, jaskinie, las, tajny kompleks, żeby zakończyć naszą przygodę na skąpanym w porannym słońcu dziedzińcu owego kompleksu(na którym powraca znany z HL’a dźwig!). W jednym momencie pojeździmy też pociągiem. 75 minut na ukończenie to niby nie jest dużo, ale można powiedzieć, że do przejścia moda potrzeba od 1-1,5 godziny, czyli średnio tyle samo ile w większości modów, a biorąc pod uwagę, że jest to tylko Akt 1, możemy spodziewać się więcej(sama modyfikacja kończy się czymś w rodzaju cliffhangera). Dodatkową zaletą jest też spora „interaktywność” modyfikacji. Możemy czytać gazety(niestety, z tego co znalazłem, tylko jeden numer), korzystać z automatów z napojami, lub przeglądać maile na włączonych komputerach. Nie wpływa to może za bardzo na rozgrywkę, ale jeżeli lubicie się bawić w takie wtykanie nosa w nie swoje sprawy, to na pewno się ucieszycie. Co do muzyki, to jest, ale nie jest jakaś specjalna. To znaczy, dobrze wprawia w klimat, ale szybko o niej zapominasz od momentu w której ustaje.

Gra wspiera też osiągnięcia, a także ma polską wersję językową(napisy plus gazeta i maile), dostępną od razu po ściągnięciu. Tak więc, jeżeli nie znacie angielskiego, możecie spokojnie zagrać. Jedynymi nieprzetłumaczonymi rzeczami są angielskie napisy z „tekstur”, czyli jakieś kartki lub szyldy. Gra jest też bardzo stabilna – nie wysypała mi się do systemu ani razu(z czym ma, niestety, problem wiele modów), a optymalizacja także jest w porządku.

Podsumowując – Estranged Act I to bardzo nierówny mod. Jest dość przyjemny, miło się go przechodzi, oraz korzysta z dobrodziejstw bycia na Steam’ie. Niestety zawodzi w tym w czym chce być, czyli w byciu horrorem, oraz posiada wiele więcej wad. Mimo wszystko, polecam tą modyfikacje. Ma wszystko to czego możesz oczekiwać od takiego modzika, którego chcesz sobie ukończyć, spędzić miło czas i zapomnieć. Dobra grafika, spory stopień zmian i nie za długi czas przejścia. Jeżeli nie macie zbyt dużych oczekiwań to śmiało ściągajcie! Mod jest na Steam’ie, a do uruchomienia chyba nie wymaga nawet posiadania HL’a.

Tak więc – przejdźmy do ocen. Screeny plus link do ściągnięcia pod oceną.

Moja ocena: 6/10

Plusy:

– Spory stopień zmian

– Świetna szata graficzna

– Przechodzi się nawet przyjemnie

– Dobra równowaga między zagadkami a walką

– Polska wersja językowa

Minusy:

– Brak klimatu

– Brak wyzwania

– Zombie… Znowu

– HL’owe modele w tak bardzo zmodyfikowanej grze są nie za bardzo na miejscu

No i to tyle. Uff, nieźle się rozpisałem. Piszę to już od prawie 1.5 godziny… Tak jak obiecałem, poniżej screeny i link do ściągnięcia.

Link: http://store.steampowered.com/app/261820/?l=polish

Screeny:

hl2 2014-08-07 20-51-24-92

 

hl2 2014-08-07 20-52-18-51

hl2 2014-08-07 20-54-06-60

hl2 2014-08-07 20-59-25-98

hl2 2014-08-07 20-59-11-23

PS. Dzisiaj wyszła nowa wersja Hammera(moje modlitwy zostały wysłuchane!). Tak więc kiedy się już pobawię – zdam raport. Przy okazji, zacząłem dzisiaj pracę nad nową mapą w normalnym Hammerze, tym razem do Epizodu 2(potwierdzam informację, że crashuje co piętnaście minut[w moim przypadku dwadzieścia], na szczęście o ile zapisaliśmy plik to naszej mapie nic się nie stanie). Tak więc, miejmy nadzieję, że ta mapa złamie w końcu pieczęć klątwy wiszącej nade mną od początku „kariery” mappera i w końcu coś wydam! Oczywiście, pokaże wam efekty. Jeżeli bedą 😉 .

Informacje o mrkarrmel

Chłopiec z prowincji.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Half-life i Portal, Wpisy i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Estranged Act I – recenzja moda

  1. zwieracz pisze:

    Grałem i muszę się zgodzić z większością punktów.
    Najbardziej podobały mi się początkowe poziomy, przystań, przejazd kolejowy, opuszczone miasteczko. To wszystko ma klimat. No i może jeszcze kanały. Natomiast cała reszta wydawała mi się trochę dodana na siłę. Cały pomysł ze złą organizacją stojącą za wszystkim jest taki wyeksploatowany (trudne słowo), w dodatku potem lokacje zmieniły klimat i się zrobiło tak jakoś nijako.
    Nie pamiętam już szczegółów więc, przekopiuję moją recenzję ze Steama 😉

    „Przyjemna modyfikacja z szerokim zakresem atrakcji 🙂
    Jest walka, są zagadki, jest też co zwiedzać, więc nie ma miejsca na nudę.
    Brniesz dalej, bo chcesz wiedzieć co się wydarzy.
    Zagadki są raczej proste, w stylu przynieś klucz, otwórz drzwi,
    a dodatkowo większość lokacji zawiera jakieś bonusy (można się na przykład
    logować do kilku napotkanych komputerów i czytać maile niczym w Deus Ex)

    Jeśli miałbym się do czegoś przyczepić, to do nierównej jakości lokacji.
    Są piękne momenty (zbiorniki przeciwpowodziowe a’la Mirror’s Edge albo
    przejazd kolejowy), ale między nimi sporo nijakich „korytarzy”.
    Dobry przykład to pochód wzdłuż strumienia blisko początku gry, gdzie
    naszą trasę wyznaczają proste klify rodem z HL2 (to już nie te czasy).
    Nie podoba mi się też to jak autor zmienił pierwszy etap w stosunku
    do wcześniej udostępnianej wersji.
    Ale nie psuje to dobrego odbioru całości 🙂

    Na pewno warto zagrać, bo to darmowa gra, a w dodatku szykują się
    kolejne części (pierwsza to między 1,5 a 2 godz. rozgrywki).
    Klimat jest świetny, a fani silnika Source mogą zobaczyć w akcji
    kilka nowych efektów, dostępnych tylko w nowszej wersji silnika.”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s