Porządne wrażenia z Doty 2


bladsiker

Prawie rok temu spisywałem moje wrażenia z grania w Dotę 2. Jednak uważam, że to co wtedy napisałem jest dość… hmm… bardzo skąpe. Powód był prozaiczny- nie miałem wtedy zbytnio dostępu do komputera i grałem w to chwilkę na maszynie brata. Miałem wtedy przegrane jakieś… 2 godziny? Pod koniec ferii zacząłem jednak bardziej skupiać się na graniu w Dotę i muszę przyznać, że bardzo mnie wciągnęła. Teraz żaden weekend nie może się obejść bez chociaż trzech rozegranych partyjek. Mam przegrane 36 godzin(wg. Steam’a) i ponad 20 rozegranych gier.  Jak teraz w moich oczach prezentuje się Dota?

Wcześniej gatunek zwany jako MOBA, albo Action RTS, znałem głównie z obcowania z tfu, tfu, League Of, tfu, tfu, Legends. Jeżeli masz podobnie i postanowiłeś zagrać w Dotę to uprzedzam- nawet jeśli grasz dobrze w LoL’a to pierwsza rozgrywka jest kubłem zimnej wody i kopnięciem z półobrotu prosto w twarz. A potem leżeniem w błocie z depresją, po tym jak okazało się, że tacy dobrzy to my nie jesteśmy. Ale dlaczego Dota jest taka trudna przejdziemy zaraz, najpierw opowiemy sobie o samej grze.

Dla tych którzy nie wiedzą o co w tej Docie chodzi, śpieszę z wyjaśnieniami. Gra ukazuje zmagania dwóch pięcioosobowych zespołów mających bazy w przeciwległych punktach mapy. Bazy złożone są z broniących drogę wież, baraków, oraz budowli, której zniszczenie kończy grę- Starożytnego. Do boju komputer wysyła oddziały nie-sterowanych przez gracza stworów. Ich walki są wyrównane, więc aby zwyciężyć gracze muszą użyć bohaterów, aby uzyskać zwycięstwo. Każda osoba wybiera na początku rundy jednego z kilkudziesięciu bohaterów, którego następnie rozwija za pomocą zabijania owych sterowanych komputerowo stworów, a także za pomocą kupowanych w sklepie przedmiotów(za złoto zarobione podczas zabijania przeciwników, a także stworów). Do obu baz prowadzą trzy drogi- na górze(Top), na środku(Mid) i na dole(Bot). Mapa składa się też z Dziczy, w której możemy znaleźć neutralne potwory dające dodatkowe złoto, oraz Roshana- wielką bestię, po której zabiciu(koniecznie drużynowym) otrzymujemy dostęp do przedmiotów dających sporą przewagę na polu bitwy. Gra polega na zniszczeniu Starożytnego przeciwnika, dzięki współpracy między graczami i odpowiedniej taktyki(min. trzeba wiedzieć na jakiej drodze wystawić pasującego bohatera).

Brzmi skomplikowanie? Być może, ale w praktyce zasady są bardzo proste. Może i proste, ale już przy wykonaniu zaczynają się schody.

Dota 2 wymaga nie tylko dobrania przez nas odpowiedniej taktyki, ale także zachowania. Tutaj trzeba naprawdę być ostrożnym. Wszyscy bohaterowie zadają sobie naprawdę duże obrażenia(dla osoby przyzwyczajonej do LoLa może to być szok), nie mówiąc już o stworach, których zadawane dość wysokie(w stosunku do LoLa) obrażenia potrafią napsuć krew. I mówię tu tylko o tzw. Auto Ataku, gdyż prawdziwa zabawa zaczyna się w umiejętnościach bohaterów.

Każdy bohater posiada cztery umiejętności, którymi pomaga sobie w walce np. stworzenie leczącego totemu, splunięcie ogniem na przeciwnika, uwięzienie go w kuli, która przyzywa jego trzy klonu zadające mu obrażenia, a nawet ukradnięcie czaru wrażemu bohaterowi. Odpowiednie użycie tych „czarów” jest kluczem do zwycięstwa i zabicia obcych bohaterów.

Wróćmy jednak do tego dlaczego Dota 2 jest taka hardkorowa. Kolejnym przykładem jest to, że aby użyć jakiejkolwiek mikstury(odnawiającej życie, manę, albo wszystko na raz) musimy nie otrzymać ani jednego punktu obrażeń. Inaczej przestanie działać.

efekt

Komiks powyżej jest ze strony handlarczykikomiks.wordpress.com

Inną sprawą jest używanie samych umiejętności. Tu liczy się precyzja- niektórymi postaciami trzeba odpowiednio celować, aby przypadkowo nie zaszkodzić swojej drużynie(np. poprzez przypadkowe przyciągnięcie kogoś swojego hakiem, lub zablokowanie drogi towarzyszom przez jakąś magiczną ścianę). Gra wymaga od nas nie tylko szybkiego myślenia i reagowania, ale także precyzji! Dużo tego jak na jedną grę…

Opowiedzmy sobie teraz o bohaterach. Cholera- są zrobieni genialnie i po dwakroć przebijają to co pokazało League Of Legends. Zasługą tego jest to, że właściwie wszyscy są żywcem przeniesieni z prawdziwej Doty, a zatrudniony przez Valve IceFrog(jeden z „opiekunów” i projektantów oryginalnej Doty AllStars z Warcrafta 3) doskonale spełnił swoją robotę. Mimo, że jest to MOBA, to postacie te są świetnie napisane. I nie mówię tu tylko o ich historii(którą także możemy podejrzeć). Ich umiejętności, głos, odzywki, wygląd- to wszystko jest świetne! Przykładem jest Pudge- wielki, gruby, nieumarły rzeźnik, mówiący głosem Johna Patricka Lowrie(głos citizenów z HL2 i Snajpera) którego większość odzywek to zabawne odniesienia do tematu mięsa(koniecznie świeżego), a z którego może wyjść nawet… dusza dżentelmena! Albo nieumarły Król Szkielet, którego umiejętność ostateczna(Ultimate) to powstanie z grobu. A co powiecie na Storm Spirita, czyli stylizowanego na meksykanina czarownika władającego siła elektryczności(przy okazji także mówiącego głosem Lowriego)? Mówiąc w skrócie- bohaterowie są skonstruowani genialnie i koniec- kropka.

Teraz przejdziemy do najzabawniejszej części Dłuta 2. A jest nim… sklep zawarty w grze. Cóż, każda postać jak w TF2 ma swój ekwipunek do którego dropią nam przedmioty(nie zmieniają one statystyk postaci- są tylko kosmetyczne). Możemy je także kupić, ale nie tylko to. Z TF2 do Doty zostały przeniesione(uwaga!) etykiety z opisami i nazwami,  a także klucze do skrzynek(taaak, tutaj też są te cholerstwa). Czyli jak widać- fani czapek i w Docie mają czego szukać 😛 . W sklepie możemy także zakupić inne rzeczy – bilety na turnieje(nie wiem do końca jak to działa), skiny do kurierów(stworzenia przynoszące nam przedmioty na pole bitwy) i wardów(odsłaniają dany obszar- potrzebne, bo w grze występuje mgła wojny), ale najdziwniejszą opcją jest kupno… komentatora.

Tak, jestem serious . W grze możemy wymienić naszą domyślną panią komentującą wydarzenia na tego z bastionu, lub niektórych bohaterów( w tym Storm Spirita- Viva La Mexico!), jednakże KAŻDY fan Half-Life’a na pewno ucieszy się z możliwości posłuchania naszego starego dobrego Dr.Kleinera 😀 . A poza tym, co ja wam będę mówił- TU możecie sprawdzić jak to brzmi.

PS. Mam Kleinera- dostałem za darmo od mojego znajomego- Tobiaszka 🙂 .

Co ciekawe, komentatorami można się dzielić w zakładce „Wspólna Zawartość”, więc każdy z drużyny może z niego skorzystać. W zakładce tej istnieje też opcja zmiany interfejsu. Cóż, nie znalazłem w sklepie żadnego interfejsu więc… Czyżby Gabe miałby nowy pomysł na dojenie nas z kasy 😛 ?(chociaż na turniejach, takie specjalne interfejsy mogłyby się sprawdzić).

A właśnie co do interfejsu- jest w nim pewna nielogiczność. Chodzi o mapę, która jest całkiem spora i znajduje się z lewej strony. Bardzo często powoduje to, że strona grająca po lewej stronie, próbując uciekać w dół(lewa strona ma bazę z dołu, prawa z góry) klika na mapie co sprawia, że zawraca ona do tyłu i jest zabijana. Można powiedzieć, że tak było w oryginalnej Docie, ale po pierwsze- ekran Warcrafta 3 był bardziej oddalony, niż ten z Doty, co zapewniało większe pole widzenia i w efekcie możliwość kliknięcia. A po drugie- mapa była co najmniej 2 razy mniejsza. Co prawda jest specjalna komenda, która można wpisać w konsoli co powoduje, że missclicków nie ma, ale raz działa, a raz nie.

Drugą wadą jest awaryjność gry. Jeżeli gra ci się zminimalizuje- to koniec- trzeba od nowa włączać grę. Wkurza to jeżeli masz jakikolwiek program z wyskakującymi okienkami(np. Skype) Czasem także gra sama ci się wyłączy- ot tak, bo kaprys miała. Na całe szczęście w czasie meczu ma się 5 minut na powrót(a towarzysz może spauzować grę dla wszystkich graczy), ale jeśli stanie się to na początku, ma się tylko 1 minutę. I nie znam NIKOGO kto w czasie tej jednej minuty, zdążył uruchomić od nowa grę, załadować ją, a potem mapę i zmieściłby się przy tym w wyznaczonym czasie. Gra lubi też np. po śmierci nie załadować bohaterowi ekwipunku(na szczęście tylko tego wizualnego, a nie w grze), tekstur, albo w ogóle dużej części jego wyglądu(przykładowo – mojemu Dragon Knightowi gra nie załadowała modelu zbroi, miecza i tarczy, przez co wyglądał bardziej na postać ze Street Fighter’a niż rycerz :D).

Jakby to podsumować? Cóż, Dota 2 to naprawdę porządna gra. Valve udowodniło, że potrafi robić nie tylko Half-Life’y strzelanki, ale także strategie. I to nie byle jakie- bo właśnie MOBY, a to właśnie tutaj nad balansem trzeba ostro popracować. I to im wyszło. Gra ostatnio pobiła rekord najbardziej granej gry Steam’a w danym czasie, pobijając przy tym Skyrima( ciągle nie widzę co ludzie w tym widzą- dla mnie to tylko nudny RPG- tak jak każda część The Elder Scrolls). Warto grę wypróbować samemu – Valve rzuca w graczy kluczami w takim stopniu, że – mimo zamkniętej bety- zdobycie jednego nie stanowi żadnego problemu. Popytajcie grających znajomych.

Coś czuję, że rodzi się poważny konkurent dla League Of Legends( w kwestii społeczności, już powala LoL’a na ziemię), a Riot Games nie będzie już spał spokojnie(zwłaszcza, że jest bardzo wysokie prawdopodobieństwo, że Dota 2 będzie darmowa) . Kto wygra ten pojedynek?

Informacje o mrkarrmel

Chłopiec z prowincji.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Half-life i Portal, Wpisy i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Porządne wrażenia z Doty 2

  1. Pingback: Dota 2- okiem Juggernaut’a i Zoey | Blog Karrmela

  2. Pingback: Wrażenia z pełnej wersji Overwatch | Blog Karrmela

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s