Half-Life 2: Wars – recenzja


Screenów nie ma. Bo nie i już!

Uwielbiam Half-life 2. Uwielbiam też strategie czasu rzeczywistego. W czasie grania w nie odniosłem tyle zwycięstw i przeprowadziłem tyle udanych kampanii, że CIA już dawno powinno być na moim tropie. Co by się jednak stało, gdyby te dwie rzeczy połączyć?

Takie coś powstaje już od dobrych kilku lat. Od samego początku śledzę ten projekt i gdy w końcu zobaczyłem na Moddb napis „Full” przy numerze nowej wersji moda szczerze się ucieszyłem. Grałem w poprzednie wersje, jednak nie było w nich starć z botami,  więc mało o samej grze wiedziałem. W tej jednak są więc wszedłem w Desurę i zassałem ważący niecałe 1 gb plik. Później trzeba było jeszcze ściągnąć Alien Swarm(chyba tylko dlatego, że menu główne jest z tejże gry) i można było zacząć testować. I jak wyszło? Czy gra spełniła moje oczekiwania?

NIE!

Po wejściu do menu zmartwiło mnie to, że nie jest to pełna wersja, a jakaś najnowsza beta. I po chwili przekonałem się dlaczego. Ale najpierw przejdźmy do zalet.

Najważniejsza z nich(poza światem i oryginalnością oczywiście) jest to, że gra stawia podwaliny pod porządnego RTS’a. Interfejs jest czytelny, mimo braku niektórych ikon. Trudno się zgubić, dzięki opisowi każdej z nich. Pisze nam ile potrzebujemy surowców, jakie budynki są wymagane do postawienia danego, a także opis funkcji danej budowli, umiejętności lub jednostki. Bardzo ładna robota. Co prawda mocno czuć w interfejsie, że nie jest jeszcze gotowy. Przykładem są starcraftowe portrety jednostek(ale tylko u Combine), które lubią się bugować i zamiast charakterystycznej maski zaznaczonego członka CP widzimy sylwetkę odznaczonego właśnie przed chwilą stalkera. Nie mówiąc już o tym, że jeżeli naciśniemy na jednostkę wroga to słyszymy od niej komunikat… Ale to na pewno zostanie za jakiś (długi)czas poprawione. Poprawnie działają też zasady rozgrywki. Gra się tak samo jak w kultowym już Warhammer 40000: Dawn Of War, którego wspominam bardzo ciepło. Gra wymusza agresywne prowadzenie działań , a liczba surowców ograniczona została do dwóch, z czego jeden(a w przypadku Combine- oba) tworzy się samoistnie, dzięki przejmowanym punktom strategicznym rozłożonym po mapie. A co do samych map- są niczego sobie. Wyglądają nieźle(z mapperskiego punktu widzenia), a także są dobrze rozplanowane, co jest bardzo ważną rzeczą w RTS’ach.

No i… to chyba wszystkie zalety. Wad jest niestety o wiele, wiele więcej.

Powiedzmy sobie szczerze- jak ktoś mający choć odrobinę przyzwoitości mógł napisać „Full” przy nazwie tej wersji gry. Prawdopodobnie chcieli zebrać większą publikę przy modzie, ale ja nie jestem od tego, aby się nad tym zastanawiać. Ta gra po prostu jest źle zrobiona od kwestii technicznej i mechaniki rozgrywki. A jeżeli w strategii, te dwie rzeczy leżą, to nawet ładny interfejs nic nie zdziała. Wtedy gra staje się po prostu ch**owa. Może to brzmieć mocno, może brzmieć okrutnie, ale tak właśnie jest.

Może zaczniemy od kwestii technicznej. Pierwsze co rzuca się w oczy to niesubordynacja moich podwładnych. Przykład? Proszę bardzo- każę moim dwóm inżynierom pójść na drugi kraniec mapy, aby zbudować stanowiska obronne przy punkcie. W tym samym czasie, w innym punkcie będącym w połowie drogi w którą wysłałem moich ludzi, inny inżynier także tworzy stanowisko obronne. I co tych dwóch idiotów robi? Ignorują mój rozkaz i biegną pomóc w budowie koledze! Wtedy muszę ich ponownie zaznaczyć, i kazać im iść przez co tracę czas.

I tak będzie cud, jeżeli w ogóle uda im się tam dobiec. Kolejnym gwoździem do trumny tej produkcji jest skopane wykrywanie ścieżek. Ci idioci blokują się na wszystkim! Jak nie na swoich kolegach, to na budynkach. Nie muszę chyba mówić jak w strategiach ważne jest planowanie działań, a jeżeli takie jaja się dzieją, to taką grę z miejsca się dyskwalifikuje! Ma ona szczęście, że jest tylko modem, a nie płatną produkcją. A ja się znowu pytam- kto do cholery nazwał tą wersję „full”?

Zanim przejdziemy do NAJWAŻNIEJSZEJ wady(poniżej), mam też jedno malutkie zastrzeżenie. Mimo, że występują tu skróty klawiszowe(bardzo przydatne, dla ludzi przyzwyczajonych do StarCrafta), to w modzie nie ma kolejkowania rozkazów! Wiem, że można się obejść bez tego, ale w strategiach to już od dawna norma(bodajże od późnych lat dziewięćdziesiątych).

Jednak najgorszym błędem twórców jest… K**wa trzymajcie mnie, bo nie wytrzymam i rozwalę monitor. Biorę głęboki wdech… BALANS! W TEJ GRZE SKOPANO BALANS!

O co chodzi? Już wyjaśniam. W grze występują dwie „rasy” – rebelianci i Combine(wcześniej byli też Xenianie, ale ich część- Vortiguanty- zasiliły szeregi rebeliantów). Jednakże, w strategii można od biedy przeboleć brak kolejkowania, problemy z pathfindingiem i niesubordynację, ale balansu już nie.

Postanowiłem moją pierwszą grę zagrać siłami Kombinatu. Och, jakże byłem ukarany srodze! Zanim zdążyłem wybudować baraki i wytrenować pierwszego żołnierza(w matce można przywołać skautów, jednakże oni nie nadają się do niczego innego niż przejmowanie początkowych punktów) to już nadszedł do mnie uzbrojony oddział rebeliantów, który wybił wszystkich do nogi. Moja druga gra Combine’ami skończyła się tak samo. Postanowiłem zmienić rolę- tym razem to ja grałem rebeliantami przeciwko Kombinatowi… I jedyne co robiłem to tworzyłem stanowiska z działkami przy moich punktach, a Combine tylko przychodzili co kilka minut aby zginąć nafaszerowani ołowiem. Zauważyłem też, że czasy tworzenia jednostek są szybsze u rebeliantów. Co prawda, żołnierze kombinatu nie muszą zbierać metalu tak jak rebelianci- mają generatory energii- ale budynki mogą być stawiane tylko w obrębie owych generatorów.  Czyli gra Kombinatem wygląda mniej więcej tak:

Budujesz generator i trenujesz zwiadowców, jak się zbuduje to baraki w obrębie generatora, przejmujesz punkt, odpierasz pierwszy słaby napad rebeliantów, tworzy ci się pierwszy prawdziwy żołnierz i…

Przychodzi zbrojny oddział rebeliantów, swoją liczebnością przytłacza twoich żołnierzy, zabija ich i eksterminuje ci budynki- Game over.

Teraz już rozumiecie dlaczego balans w tej grze jest zrąbany? Jedyną słuszną metodą gry jest więc Rebeliant vs. Rebeliant, ale skoro tak, to po co ta druga rasa?

Confound This Balance- it drive me to drink!

Moja ocena: 4/10

Plusy:

+ Podwaliny pod dobrą strategię

+ Uniwersum i stopień zmian

+ Fajne mapy

+ Można grać z botami

Minusy:

– Balans nie istnieje. „Przypakowani” rebelianci i beznadziejnie słaby Kombinat

– Wykrywanie ścieżek i niesubordynacja podwładnych

– Niby pełna wersja, a beta.

– Trzeba ściągnąć Alien Swarma.

Podsumowując – jest to mod ze sporym potencjałem i z długoletnim stażem, jednakże na chwilę obecną jest, jak na strategię, właściwie niegrywalny. Pograć można, z ciekawości, ale na dłużej niż 30 minut cię to nie zajmie. Nie wiem, kto wymyślił, aby dodać „Full” do nazwy wersji, ale powinien wiedzieć, że skutek jest odwrotny od zamierzonego. Teraz już wiem, że na pewno nie podejdę entuzjastycznie do prawdziwej pełnej wersji(bo tego co tu teraz mamy trudno tak nazwać). Już lepiej kopsnąć się do sklepu i kupić sobie Dawn Of War 1 z dodatkami za 30 zł. Może i trzeba płacić, ale na pewno dostaniecie 20x więcej zabawy niż przy opisywanej dziś produkcji.

A wy co myślicie o tym modzie?

Informacje o mrkarrmel

Chłopiec z prowincji.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Half-life i Portal, Wpisy i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Half-Life 2: Wars – recenzja

  1. zwieracz pisze:

    Czyli nic nie straciłem nie grając w tego moda.
    Właśnie zawsze obawiałem się tego, że będzie słabo grywalne, bo zawsze była informacja, że wersja alpha czy beta.
    Jak widać Source potrzebuje dużo więcej pracy aby mógł dobrze obsłużyć grę strategiczną, niż widok izometryczny i nowy interfejs.
    Z tego co mówisz o przewadze Rebeliantów nad Combine’em, wynika, że autorzy moda w ogóle nie ruszali kodu odpowiedzialnego za ich odporność i skuteczność, bo przecież w HL2 rebelianci zawsze byli o wiele mocniejsi od Kombinatu 😦
    Przynajmniej zaoszczędzę czas omijając to coś. Jest masa pełnoprawnych strategii na rynku 🙂

    • daltesta pisze:

      Ja tam nie lubię strategii wojennych. A może dawno nie grałem. Empire Total War II było niezłe.

      • mrkarrmel pisze:

        Nie ma takiej gry jak Empire: Total War 2 X_X ! A tak poza tym Total Wary to nie są RTS’y, tylko strategie turowe z bitwami w czasie rzeczywistym 😮 .

      • daltesta pisze:

        Ojej, miałem na myśli Empire Earth II… tak to jest jak codziennie myśli się jakby to zdobyć nowe czapki xd

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s