Scream Fortress 2012


Kilka dni przed świętem duchów otrzymaliśmy od Wafla kolejny event halloweenowy. Jak prezentuje się w praniu czwarta edycja Scream Fortress? Na początek zaczniemy od kwestii tego co dodano.

W kwestii objętości jest to chyba najobszerniejszy event z okazji w Halloween w historii TF2. Poza tradycyjną już nową mapą(odmienione Koth_Lakeside), otrzymaliśmy multum przedmiotów, broni, dekoracji, a także tych które możemy wykorzystać do craftingu. Jest to oczywiście zasługa prośby Valve, aby na Steam Workshop umieszczać przedmioty związane bezpośrednio z Halloween. Mamy też oczywiście nowy komiks, w którym poznamy naszego nowego-starego wroga – Maga Merasmusa, któremu podpadł Soldier. Wszystko wyjaśnione jest w tym oto komiksie: LINK .

Jak natomiast prezentują się wrażenia z nowej aktualizacji? Można powiedzieć, że jest dobrze… ale to już było! Serio ile razy jeszcze będziemy walczyć z Halloweenowym bossem? Już w tamtym roku, przy okazji Monoculusa narzekałem, że to dokładnie ta sama formuła co bicie Bezkonnego Bezgłowego Jeźdźca w Mann Manor, a tutaj też mamy także to samo, tylko w troszkę zmienionej formule. Valve próbowało urozmaicić grę, wprowadzając min. losowe zdarzenia i buffy dla każdego gracza po przejęciu punktu, urozmaiconą walkę z bossem( Merasmus może zamienić się w kilka przedmiotów i pojawi się dopiero bo zniszczeniu ich wszystkich, albo zamienić głowę bohatera w bombę, która może maga ogłuszyć), a także przedmioty voodoo, które zdobywamy przy dropie i siedem z nich możemy scrafcić i otrzymać kupkę pyłu, z którego może wypaść halloweenowy przedmiot, ale to jednak za mało.

Jedyne co nie pozwala nam usnąć z nudów przy zabijaniu bossa, to to, że jest cholernie trudny. Nie dość, że tak jak Monoculus i Bezkonny Bezgłowy Jeździec zabija nas na jeden cios, to jeszcze jest strasznie wytrzymały. Walka z nim wymaga takiego skupienia obu drużyn i współpracy między nimi, że gra na serwerach, na których nie banują za zabijanie ludzi z przeciwnej drużyny w czasie walki z Merasmusem nie ma w ogóle sensu.

Jest też kwestia prezentów- te są widoczne tylko dla tego kto ma je otrzymać nie ma więc już walk o prezent. Wydaje się to bardziej sprawiedliwe, niż „bitwy” w poprzednich latach, ale mimo wszystko kto ma pecha… ten ma pecha. Np. ja jeszcze żadnego nie znalazłem 😦 .

To wszystko co mam do powiedzenia o Scream Fortress w tym roku. Cóż… Tą samą formułę trzeci raz z rzędu da się jeszcze przeboleć, ale za rok… tego już pewien nie jestem. Co gorsza, Valve tego może nie zmienić, gdyż takie mapy i tak będą ciągle grane przez ludzi. Mogę mieć tylko nadzieję. Mimo wszystko tryb halołinowy ciągle sprawia frajdę, ale już nie taką jak 2 lata temu, przy okazji zetknięcia z Bezgłowym Jeźdźcem bez konia. A jakie wy macie stanowisko?

PS. Do MVM dodano też tryb walki z zombiakami! Aha i wesołego Halloween! Nawet jeśli jest za kilka dni…

Informacje o mrkarrmel

Chłopiec z prowincji.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Team Fortress 2, Wpisy i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Scream Fortress 2012

  1. zwieracz pisze:

    Mnie się podoba to koło zaklęć, duże głowy, małe głowy, a jak jeszcze wszyscy razem zatańczą to już w ogóle miód ;p Sam Merasmus fajny, ale rzeczywiście schemat już się trochę przejadł.
    Fajnie, że nagrali sporo nowych linii dialogowych 🙂

  2. Pingback: I’ve returned from the grave to give the living haircuts | Blog Karrmela

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s