Sierżancie, ta podłoga jest mordercza!


Uwaga! Wpis zawiera dużą liczbę sucharów!

O Boże! Ta podłoga to seryjny morderca!

Więc… Hai! I’m Teh Spy.

{śmiech Strasburgera}

No dobra, zostawmy w spokoju biednego Strasburgera, czas na wpis o co w tym chodzi.

„Mordercza podłoga”. Hmm, ciekawa nazwa, ale całkiem pasuje do gry o zabijaniu Zombie. Zresztą przeciwnicy występujący w grze „Killing Floor” to tak naprawdę obiekty nie za bardzo udanych eksperymentów genetycznych, które w kilka dni zrobiły masakrę w całej Anglii(tam toczy się akcja gry). Tym razem nie jest to na szczęście „2 tygodnie po pierwszej infekcji”.

Grę kupiłem 2 dni temu, gdyż teraz mocno staniała. I polecam wam też ją kupić.Dlaczego?-spytacie się. Pewnie odpowiecie, że w końcu jest o wiele lepszy Left 4 Dead 2. To prawda, ale… Killing Floor to niezła alternatywa dla Left 4 Dead. Nie polega ona na dojściu z punktu A do punktu B, ale na przetrwaniu coraz silniejszych ataków mutantów. Mimo tego, że z pozoru osobniki poruszają się niemrawo rozgrywka jest całkiem szybka. Po każdej fali możemy się do handlarza i kupić uzbrojenie. Jest w czym wybierać- od podwójnych pistoletów, po karabiny maszynowe, a na granatnikach i wyrzutniach Fireball’i(tak, tak to prawda, nie zmyśliłem tego) kończąc. Zaopatrzyć się też możemy w katanę, miecz Claymore, siekierę, a także…w piłę łańcuchową. Żeby było ciekawiej piła nie wymaga paliwa   jak w L4D2, więc przecinać(niekoniecznie drzewa)możemy do woli. Oczywiście możemy tam też kupić amunicję i kamizelkę kuloodporną.

Jeśli ten grubas w kostiumie kojarzy ci się z twoim ojcem, zastanów się, czy z twoją rodziną wszystko jest w porządku…

Te wszystkie smakołyki możemy znaleźć nie tylko w sklepie. Mapy mają pełno zakamarków i tajnych miejsc w których możemy znaleźć dodatkową amunicję, a także broń(jeśli nam się nie podoba, możemy sprzedać ją w sklepie). A jeśli już przy mapach jesteśmy to muszę powiedzieć, że te podstawowe(oczywiście fani robią swoje dzieła) są na ogół dobrze zrobione(jednak część z nich, zwłaszcza te rozgrywające się w terenie nie za bardzo zabudowanym, są trochę puste) i nie można mieć zastrzeżeń, zarówno w kwestii wyglądu jak i budowy. Jako ciekawostkę dodam, że na potrzeby niedawnego ARG związanego z Portalem 2 została stworzona i dodana do gry przez twórców mapa przedstawiająca… laboratorium Aperture Science. Możemy tam nawet znaleźć GlaDos!

GlaDos!? To nie twoja gra! Wracaj do Aperture! Trzeba tworzyć NAUKĘ! A czekaj, przecież TO JEST Aperture…

Inną ciekawostką są postacie w które możemy się wcielić. W wersji bez DLC mamy możliwość zagrania niedobitkami policji i wojska wysłanymi w te tereny, aby zmierzyć się z potworami, natomiast po kupieniu dodatków(kosztujących niecałego eurosza za jedną paczkę postaci)możemy wcielić się miedzy innymi w księdza i w  strażnika królowej(tego z tą wielką futrzastą czapą), który mimo wykonywanego zawodu będzie się ruszał i to dużo. Osobiście moim ulubionym bohaterem jest porucznik Masterson ze swoim słynnym  „Dosh!” . Niestety wszyscy brzmią tak samo, tzn. nie mają oddzielnych linii dialogowych. Mimo wszystko czasem można usłyszeć zabawne rzeczy(są nawiązania do loadsamoney Harry’ego Enfield’a)i do tego ten wspaniały brytyjski akcent…

Inną ciekawostką są specjalizacje postaci zwane talentami. Dają one min. szybsze spawanie drzwi, szybsze ładowanie się strzykawki z lekarstwem(jest tam zamiast apteczek), zniżki u handlarza(a raczej handlarki), a także większe obrażenia w danym typie broni. Dodatkowo talenty te można rozwijać niezależnie od siebie. Możemy być Komandosem i jednocześnie możemy poza sobą zdobywać warunki potrzebne do następnego poziomu dla Żołnierza Wsparcia i Medyka.

Osobiście w Killing Floora gra mi się bardzo przyjemnie. To po prostu przyjemna kooperacyjna rozwałka, takie bardziej rozbudowane przetrwanie z L4D. Dodatkowo można grać w więcej niż tylko 4 osoby. Dochodzą do tego wiele typów naszych „zombi”- rzygające kwasem, niewidzialne, przytrzymujące nas, a także zawsze na końcu etapu walczymy z Patriarchą czyli wielkim i wytrzymałym mutantem walącym do nas z Miniguna i rakiet. Co prawda w grze nie jest konieczna współpraca(w trybie dla jednego gracza walczymy sami), ale pomaga nam ona przetrwać, warto więc trzymać się swoich kompanów(z którymi możemy nawet podzielić się bronią i pieniędzmi).

Jednak, czy Killing Floor wygrywa z Left 4 Dead? Cóż, muszę się…

Wiem, wiem, ale uwielbiam Phoenix’a Wright’a 😀

…Sprzeciwić !

Niestety Killing Floor oferuje trochę mniej niż Left 4 Dead i jest trochę gorzej wykonany, ale…nie oszukujmy się. Left 4 Dead został już trochę zapomniany, a w Killing Floor gra trochę więcej ludzi, a poza tym Mordercza Podłoga jest o wiele tańsza. Więc co polecam wybrać? Left 4 Dead 2! Ale mimo wszystko i tak warto zainteresować się Killing Floor’em. Nawet po prostu by zobaczyć z czym to się je…

To wszystko na dziś, żegnam was. Dodatkowo, jutro jest 50% szans na to, że pojawi się podsumowanie roku 2011 😛 .

Żegnajcie!

Informacje o mrkarrmel

Chłopiec z prowincji.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Blog, Inne, Wpisy i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Sierżancie, ta podłoga jest mordercza!

  1. zwieracz pisze:

    Dostajesz karnego Strasburgera za Strasburgera xD

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s