O rebeliantach słów kilka


Za każdym razem gdy gram w HL2, mam wrażenie, że ta cała rebelia i rebelianci są tacy, jacyś… mało ludzcy…

Jej, w końcu na blogu o Half-lif’ie pojawił się wpis o Half-lif’ie 😀 .

Dzisiaj na warsztat, wezmę coś co „Kurek” skopał. Coś przez co „Pół-życie 2” straciło nieźle na klimacie- mowa o osobowościach rebeliantów,czyli o tym czego nie mają.

Sam pomysł całej rebelii zły nie jest, ludziom po prostu znudziło się trzymanie przez Combine za pysk i się zbuntowali. Dobra, pomysł może być, zawsze będzie jakaś motywacja do dalszego grania w grę.

Kim w naszych oczach są rebelianci? Ano, zbuntowaną grupą kretynów którzy jak tylko zobaczą kombinezon HEV(i ubranego w niego fizyka w okularach) , pobiegną ślepo za nim bez zastanowienia, może zabiją jakiegoś wrednego kombajna i nie przejmujemy się zbytnio jak zginą. W końcu za rogiem znajdziemy nowych, żądnych krwi młodych rebeliantów, gotowych oddać życie za królową( czy jakoś tak).

Jednak przejdę do sedna, co według mnie Valve w nich skopało? Po prostu każdy rebeliant wygląda jak w typowym, amerykańskim filmie wojennym. Waleczny heros, bijący złych, który bezinteresownie rzuca się do walki za cokolwiek, czasem, może pobrudzi się w błocie, ale to dla niego nic, za chwilę jego mundur znów będzie czysty. Oczywiście to skrajny przykład, nawet Amerykanie zrobili czasem prawie-nie mijający się z prawdą film wojenny(Szeregowiec Ryan, Kompania Braci, Pacyfik), ale tak to w HL wygląda.

Grając w „Pół-życie” właściwie nie czuć klimatu całej tej rebelii, a właściwie grozy jaką niesie ze sobą powstanie i wojna. W HL2 nie uświadczymy rebeliantów, przestraszonych, brudnych, głodnych, śmierdzących potem i krwią, powoli tracących nadzieję, załamanych, czasem nawet, z powodu ciężkich przeżyć, tracących zmysły(Father Grigori się nie liczy)…

Czemu w Half-life jeszcze nigdy nie było sceny w której widać było rebelianta(albo nawet całej grupy), który otwarcie sprzeciwia się dowodzącym i odmawia pójścia dalej, z powodu głodu i wyczerpania. Nigdy nie widzimy rebelianta, który buntuje się przeciw siedzących w przytulnych laboratoriach(i mających stałe dostawy żywności) doktorowi Kleinerowi i Magnussonowi. Nigdy nie widzieliśmy rebelianta całkowicie załamanego(koleś obejmujący swoją zrozpaczoną kobietę w tym bloku, z którego uciekamy po dachach i bazy Magnussona też się nie liczy, bo to tylko próba zrobienia klimatu, z braku klimatu), albo nawet szalonego, który w szale straceńca rzuca się na uzbrojony oddział Kombinatu. Co prawda w Ep2 w kopalni byli dwaj lekko świrnięci rebelianci, ale nie pamiętam ich imion.

Podsumowując, bardzo chciałbym aby w Epizodzie 3 Valve, w końcu, skrzyżowało nasze drogi z TAKIMI rebeliantami, których opisywałem powyżej. Dodałoby to duży plus do realizmu i ciężkiego klimatu, który bardzo do serii Half-Life pasuje.

A jakie jest wasze zdanie?

Zabawny fakt: Wpis miał się pojawić 2 tygodnie temu 😛 .

Informacje o mrkarrmel

Chłopiec z prowincji.
Ten wpis został opublikowany w kategorii Half-life i Portal, Wpisy. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „O rebeliantach słów kilka

  1. zwieracz pisze:

    Na Ep3 bym nie liczył, tzn, wydaje mi się, że w nim kontakt z rebeliantami będzie nawet mniejszy niż w Ep2, bo coraz bardziej oddalamy się od ludzkich siedzib, zmierzamy na północ (przynajmniej takie są spekulacje).

    A co do rebelków, hmm, może i trochę racja, ale imo to głównie wina tego, że w HL2 klimat nie jest taki ciężki (jaki miał być), a Kombinat to banda nieudaczników. W związku z tym jakoś nie czuje się tego strachu, ucisku jaki powinien towarzyszyć totalitarnemu reżimowi.
    Najwięcej klimatu i emocji jest chyba na początku, między innymi ta para na tapczanie i moment jak widzimy podjeżdżających pod budynek CP i jak nas potem gonią, a nikt się nie broni i nie może stawić oporu. Brakuje rozstrzelań przy murze i tej bezsensownej przemocy za byle wybryk.
    W sumie to już nie wiem co chciałem napisać 🙂
    Aha, mówisz, że nie ma wśród rebeliantów buntowników itp. No to by było nawet ciekawe, jakiś odłam ekstremistów, który… no właśnie, tylko co oni by mieli robić, przecież wszyscy właściwie pracują nad tym samym, aby wygrać z Kombinatem.
    O, mogliby nawoływać do masowych samobójstw 😮

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s