SpaceSave Devlog – #3

Ostatni wpis na tym blogu pojawił się w lutym, czyli 4 miesiące temu…

He-he, ten rok miał być renesansem Blogu Karrmela, ale coś nie wyszło, c’nie?

Cóż, tak się akurat złożyło, ale przynajmniej ta długa „przerwa” była w słusznej sprawie. Otóż, przez cał… większość mojego wolnego czasu spędziłem pracując nad moją grą(i grając w nową Zeldę, ale to tylko przy okazji[na szczęście, już ją ukończyłem]). I cóż… Przez ten czas udało mi się zarobić jakieś 173 godziny w RPG Maker’rze i… prawie skończyć grę. Serio – jestem teraz w trakcie tworzenia ostatniego lochu(danżełona), po którym gra w końcu zakończy się, a gracz będzie mógł zobaczyć jedno z trzech zakończeń. Myślę, że produkcja gry idzie w bardzo dobrym tempie – 4 miesiące temu, koło ostatniego wpisu, byłem jeszcze w środku Dnia 3. A przez ten cały czas, w grze zmieniło się bardzo wiele rzeczy.

Po pierwsze – założyłem oficjalnego Tumblra mojej gry, czyli można powiedzieć, że „pokazałem ją światu”. Możecie tam znaleźć opis gry, poczytać kilka wpisów, które tam wstawiłem oraz zobaczyć ile jeszcze zostało do zrobienia. Aby się tam dostać użyjcie linku:

https://spacesave-game.tumblr.com/

Wszystkich serdecznie zapraszam do zwiedzania(nikt nie wchodzi na tego Tumblra, więc dajcie mu trochę miłości, ok?).

A co do zmian w samej grze – od ostatniego Devloga trochę się zmieniło. Jedną z nich jest graficzna zmiana, prawdopodobnie najbardziej kontrowersyjna ze wszystkich, które kiedykolwiek uczyniłem w mojej grze…

Jak widzicie – ikoniczne drzewa , zostały zastąpione „lepszą” grafiką. Zdaję sobie sprawę, że niektóre osoby ta zmiana zasmuci, ale cóż… to było poświęcenie, które na pewno się opłaci(a stare grafiki drzew wciąż są w jednej lokacji w grze, więc smutek jest niewskazany).

Poza nieszczęsnymi drzewami, było też wiele innych zmian, ale nie mogę ich za bardzo pokazać – większość dotyczy różnych mankamentów technicznych i/lub rzeczy, które można by uznać za spoiler. Więc, cóż… macie tu skrina(ekskluzywny dla czytelników Bloga Karrmela!), przedstawiający jedną z zagadek w finałowym dungeon’ie(danżełonie):

No i cóż… To tyle na dzisiaj. Jestem jakoś w połowie prac nad finałem, więc, przy dobrych wiatrach i jeżeli moja motywacja się kompletnie nie wypali, uda mi się ukończyć ostatni danżełon w ten weekend. Jako, że wydam tą grę prawdopodobnie pod koniec czerwca(o ile nie będzie większych problemów z muzyką) – jest to zapewne ostatni devlog na tym blogu(chyba, że znajdę jakiś ciekawy i nie-spoilerowy temat związany z grą). Jeżeli będziecie chcieli bardziej śledzić postępy nad grą – obserwujcie wspomnianego wcześniej Tumblra gry( KLIK!). Jako, że ten miesiąc kończy się już za dwa tygodnie, a ja wróciłem do blogowania późno – w tym miesiącu prawdopodobnie nie będzie już wpisów. Ale w czerwcu…

Kto wie…

 

 

 

Opublikowano SpaceSave, Wpisy | Otagowano , , , , | Dodaj komentarz

Steam Direct – czyli pa-pa Greenlight!

grinlajt

Pardon za użyty dawniej obrazek

Wczoraj(czyli, kilka godzin temu w sumie, kiedy to piszę) Wafel zapowiedział kolejną „ewolucję” Steam’a. Tym razem w końcu zaadresowano słonia w pokoju, czyli kwestię Greenlighta(o którym pisałem już dwa razy, z czego ostatnio całkiem niedawno).

Tak, więc – co Valve postanowiło w końcu zrobić z usługą, którą pozostawiała samą sobie przez te wszystkie lata? Cóż…

Wyrzucić ją na śmietnik (historii).

Nie no, serio – możecie przeczytać sami(KLIK!). Albo nie musicie, bo zanim napiszę co o tym myślę, to opiszę w sumie o co w całej sprawie biega.

Otóż, Greenlight zostanie zastąpiony przez inną usługę w terminie podanym enigmatycznie jako Wiosna 2017 . Na miejsce rozłożonego już truchła Greenlight’a wejdzie system znany jako Steam Direct (Hej, Gabe, myślę że w swoich decyzjach nie powinniście się za bardzo inspirować Nintendo). Czym będzie charakteryzować się nowy system? Największą zmianą będzie przebieg procesu zgłaszania gier. Otóż tym razem, twórcy będą musieli(wg. opisu od Valve) złożyć firmie swoje dokumenty w wersji elektronicznej, co ma przypominać proces zakładania konta w banku. Następnie będzie trzeba uiścić opłatę(do tego dojdziemy później) i co dalej? Cóż – niewiadomo. Nie napisano nic o tym czy będzie jakaś kontrola jakości, lub o tym czy głosowania od użytkowników wrócą. Wiadomo na pewno, że wspomniana wcześniej opłata będzie uiszczana przy każdym nowym zgłoszeniu.

I z początku wydaje się, że w sumie zmiany te mogą przynieść dobre efekty dla Steam’owego sklepu, który niedawno dorobił się absurdalnej liczby gier tylko w 2016 roku. Powinny one odstraszyć potencjalnych krętaczy i twórców słabizny, pozwalając zmniejszyć ilość syfu na stronie głównej sklepu. I byłby to bardzo pozytywny skutek!

No właśnie – tak się na początku wydaje. Bo, jak wiadomo, nic w tym świecie nie jest czarno-białe, a duży plus czasami może zakryć sobą stado minusów.

Po pierwsze – zmiana ta bardzo mocno uderzy w małych developerów(głównie indie, a także ludzi produkujących gry samemu[do których się, chyba, zaliczam?]). Otóż wspomniana wcześniej opłata jest w stanie ustalania, między Valve a wybranymi studiami(huh…). Kwota, którą dali w news’ie, oscyluje między standardowym na Greenlight’cie 100 dolarów a, uwaga, 5000 dolarów, czyli przeliczając na nasze:

około 20 000 złotych[!!!]

Oczywiście – bardzo utrudni to działanie wspomnianym już krętaczom, których wyroby możemy podziwiać w materiałach Funta Szterlinga, ale rykoszetem uderzy to w tych najmniejszych developerów, dla których szansa pojawienia się ich gry na Steam’ie , jest jedyną ich szansą na osiągnięcie jakichś konkretnych wyników. A to właśnie dla takich ludzi powstał Greenlight. Dlatego, po głębszych oględzinach, cała ta sytuacja wydaje się wylaniem dziecka z kąpielą. A pamiętajmy, że konsumenci przy tym też tracą! Może będą mieli mniej okazji naciąć się na jakimś syfie ze steam’owego sklepu, ale z drugiej strony – będą mieli mniejsze szanse na odkrycie perełek i potencjalnych nowych hitów. Czy, gdyby nie Greenlight, poznalibyśmy takie tytuły jak LISA, Undertale, czy Stardew Valley? Pewnie tak, ale prawdopodobnie nie osiągnęłyby takiego sukcesu(w tym finansowego) jak gdyby były na Steam’ie.

Cała sprawa rozsiewa też wiele wątpliwości. Niektóre osoby zauważyły, że brak informacji nt. kontroli jakości i zgłoszeń, może oznaczać że takiej nie będzie, a cały proces będzie po prostu pay-wallem. Sprawi on co prawda, że słabych gier biednych developerów będzie mniej, co nie znaczy, że tego systemu nie będą używać developerzy wypuszczający słabe gry, ale mający możliwość szastania forsą. A nawet jeżeli kontrola jakości by była to(znając np. niesławny support Steam)pewnie pozostawiałaby wiele do życzenia(Valve samo wspomniało we wpisie, że nie chce przywracać starego, drakońskiego systemu, co było przesadą w drugą stronę).

Nie dziwota, że wszystko to wywołało mały rozłam w społeczności(co widać w komentarzach, do za-linkowanej wcześniej zapowiedzi zmian). Jedni, jak zwykle, chwalą Gabena, który, jak wiemy, nie może zrobić nic źle(tak samo zresztą jak przy płatnych modach). Drudzy natomiast, tak jak ja, zwracają uwagę na problemy jakie zmiany te mogą przynieść. Jak pewnie wiecie, bo mówiłem to już kilka razy, sam planowałem wrzucić moją grę na Greenlight’a, o ile bym ją skończył i zainteresowanie było odpowiednie, jednakże jeżeli zmiany te pójdą w tym kierunku w jakim zdaje się, że idą – prawdopodobnie nigdy się to nie stanie. I w sumie wuj ze mną, bo to i tak byłaby darmowa gra, a moje oszczędności się na razie nie kończą. Problem będzie dla mniejszych developerów, którzy w swojej grze upatrywali możliwość zarobku na jedzenie/czynsz itd., co jest bardzo częste wśród małych studiów/pojedynczych osób. Tak było na przykład z twórcą Five Nights at Freddy’s, którego produkcja miała być jego ostatnią próbą użycia gier do zdobycia jakichkolwiek oszczędności na życie, a dzisiaj jest mainstremowym fenomenem(a którego trailer na Greenlight’cie był zresztą swego czasu wyśmiany przez Funta Szterlinga). A taka zmiana($5000!!!), na pewno sprawi, że mniej będzie takich FNAF’ów(jako zjawiska, a nie tanich klonów gier). Oczywiście, wiadomo że z obecnym Greenlight’em jest problem. Ale próba jego rozwiązania przez Valve przypomina trochę opatrywanie głębokiej rany za pomocą papieru toaletowego. Ani to problem rozwiązany do końca, ani też nie daje to gwarancji, że nie wróci on jak bumerang.

Mimo wszystko, wciąż mam jednak w sobie nutę optymizmu(albo to, po prostu, głupota), która każe mi wierzyć, że może Valve jeszcze to jakoś bardziej przemyśli. Może po prostu nie podali nam jeszcze wszystkich informacji? Albo po prostu jeszcze nie ustalili do końca jak to będzie(co widać po ich zapowiedzi pytania się[wybranych] twórców o opinie)? Cóż, Valve pokazało w przeszłości, że potrafi zmienić, bądź wręcz wycofać się ze swoich nietrafionych decyzji(jak płatne mody, chociaż widmo ich powrotu wciąż wisi w powietrzu i to jeszcze cholernie nisko…), więc czemu teraz miałoby być inaczej? Ja im, osobiście, życzę jak najlepiej. Może Steam Direct okaże się dobrym pomysłem? Zobaczymy. Ale jak na razie – Wafel musi ponownie wrócić do deski kreślarskiej i solidnie przemyśleć swoje zmiany. W końcu mają jeszcze trochę czasu do wiosny. Oby dotarli do właściwych wniosków…

Edit. kilka godzin po napisaniu wpisu, wyłapano trochę więcej informacji na temat całego systemu. Okazuje się, że będzie to usługa, dzięki której będzie można bezpośrednio wstawić grę na Steam’a(za wspomnianą dokumentacją i opłatą oczywiście), co zamiast zwiększenia jakości gier na Steam’ie może wywołać skutek zupełnie odwrotny(np. zalew badziewia z sektora gier mobilnych, który ma pieniądze do rzucania). Czyli jak na razie, widać że będzie to wariant sformułowany przez największych pesymistów, co wygląda tak naprawdę na kolejny sposób na wyciśnięcie z developerów więcej kasy dla Valve. Coraz więcej ludzi(już nie tylko twórcy gier) też zaczyna się oburzać, więc mamy nadzieję, że Wafel przemyśli jeszcze założenia swojego nowego systemu.

Opublikowano Inne, Wpisy | Otagowano , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Trochę Różności 2.0 – Edycja 1 Luty 2017

Dobra, styczeń się prawie kończy trzeba napisać wp… O CHOLERA, TO JUŻ LUTY.

He-he, troszkę się zapuściłem jeżeli chodzi o wpisy, c’nie? Cóż mogę powiedzieć – takie życie – czasami niektóre miesiące są bardziej zawalone pracą niż inne. Przynajmniej moja gra powstaje w (miarę) stabilnym tempie.

No dobra, ale skoro przydałby się jakiś wpis, to o czym by mógłby on być? Cóż, nie mieliśmy w styczniu zbyt dużo tematów o których można by było skrobnąć pełny wpis. Ale wrzucić je wszystkie, w streszczeniu, do jednego wpisu? Toż to geniusz! I nie muszę się zbytnio wysilać…

Dobra, naszymi dzisiejszymi tematami będą(wszystkie tematy mogą być „lekko” przedawnione):

  1. AMA Gabe’a
  2. Nowe informacje o becie EP2(i EP1)
  3. Kolejna gra usunięta ze Steam’a
  4. (BONUS) Karrmelowe wrażenia z Yakuzy 0

1.AMA Gabe’a

17 stycznia tego roku, nasz(a już, co najmniej, naszych kolekcji gier) pan i władca – Gabe – pojawił się na Redditcie, aby odpowiedzieć na nurtujące nas wszystkich pytania. Wspomniał nawet o Half-Life’ie(oczywiście – tylko o tych częściach co już powstały)! Nie było to oczywiście nic konkretnego – Gabe powiedział tylko, że jest z tą serią emocjonalnie związany(cóż, jak chyba my wszyscy co tu siedzimy, nawet jeżeli to „związanie” ma nałożoną na siebie warstwę cynizmu) oraz przypomina sobie o problemach jakie te gry miały. W innym pytaniu, potwierdził on jednak, że pracują nad nową marką dziejącą się w uniwersum HL/Portal. Czyżbyśmy w końcu mieli możliwość dostać naszą wymarzoną już od wielu lat produkcję – Ricochet 2? Czas pokaże. Gaben potwierdził też, że filmy powstające we współpracy z J.J. Abramsem(tym gościem co nakręcił dodatek do czwartej części Gwiezdnych Wojen), wciąż powstają. Nie powiedział co prawda kiedy, ale wiadomo – Valve Time jest w działaniu.

Gabe wspomniał też o tym w jakim kierunku zamierza dalej zmierzać Valve i cóż… bynajmniej nie są to gry. Jest to bardziej skupienie się w stronę rozwijania wokół technologii VR, które Gabe uważa za przyszłość. I chociaż nikogo to pewnie nie dziwi, to trochę mnie to osobiście smuci, że Steam woli skupić się bardziej na technologii, niż na robieniu gier… Ale przynajmniej w tym samym AMA, Gaben wspomniał też, że wciąż pracują nad grami single-player, Left 4 Dead jest dla nich dobrą grą do eksperymentowania, a Source 2 wciąż jest i będzie rozwijany. I cóż – przynajmniej tyle. Dowiedzieliśmy się też, że Wafel pracuje nad kontrolerem do VR nazywającym się… knuckles.

Postarajmy się, aby nasze memya nie zniekształciły tej informacji…

I cóż, to AMA troszkę przywróciło mi trochę nadziei w Valve(chociaż tak jest praktycznie przy każdym AMA z Gabe’em…). Przynajmniej wiemy, że mimo kierunku które obrało teraz Valve, wciąż chcą oni robić gry i to do tego single-player. Podobają mi się też wartości, które Gabe ma w stosunku do Greenlight’a oraz ryzykownych treści pojawiających się w grach – a jest tym jak najniższa ingerencja Steam’a w różne tytuły. I chociaż jest to, jak najbardziej, chwalebna postawa – to wciąż Greenlight ma duży problem i przydałaby się chociaż mała, malutka kontrola jakości, tylko po to, żeby sprawdzić czy gra chociaż działa jak należy i czy materiały się w niej znajdujące nie są skradzione.

Cóż – czy Gabe’owi i Valve uda się utrzymać dobre nastroje społeczności po tym AMA(gdzie było, oczywiście, o wiele więcej wątków dotyczących Steam’a, sklepu itd.)? Czas pokaże. Ja jestem wciąż mocno sceptyczny, ale z lekką nutą optymizmu.

2.Nowe informacje o becie EP2(i EP1)

<Wielkie dzięki dla tego samego anonimowego znajomego, co ostatnim razem, który, znowu, poinformował mnie o całej sytuacji i bez którego tej części wpisu by pewnie nie było>

Pamiętacie jak w sierpniu pisałem o wycieku kawałka bety Epizodu 2 naszej ukochanej serii? Cóż na tym samym forum, o którym pisałem tamtym razem, pojawiły się kompletnie nowe materiały, które autor „wycieku”(o ile można to nazwać wyciekiem) dostał dzięki pewnej umowie z innym twórcą. Tym razem jest to, ponoć, pełna lista map z bety EP2, gdzie znajdują się, np. takie dziwactwa jak borealis_interior.bsp (interior, nie exterior, bo pamiętajmy, że w EP2 pokazany był kawałek zewnętrznego obszaru Borealisa). W tym samym poście dostaliśmy też nowe modele, między innymi Jeepa z podstawowego HL2 w wersji EP2, który był potem zapewne zastąpiony żółtym samochodem z wersji finalnej. Najciekawszy jest jednak model Ministridera, czyli protoplasty Hunter’a.

Jako, że nie wiem czy mogę się dzielić tymi materiałami, zostawię wam tu tylko link do strony na forum gdzie się to znajduje – KLIK .

3.Kolejna gra usunięta ze Steam’a

A jak już zakończyliśmy pierwszą informację na nocie greenlight’owej, to możemy równie dobrze powiedzieć o jednym z ostatnich zdarzeń związanych z pewną grą indie ze sklepu Steam. Naszym dzisiejszym bohaterem będzie gra Platformica , czyli niczym niewyróżniająca się gra logiczna jakich na Steam’ie mamy tony. I prawdopodobnie pozostała by w tym Wiecznym Limbo Zapomnienia otchłani zwanej Steam’em, gdyby nie afera z nią związana. Otóż, gra miała bardzo pozytywne recenzje… z tym, że były one pisane przez multi-konta autora gry. Akcja jakich wiele na Steam’ie, których przypadków udowodniono już tony. Problem w tym, że mimo tego wszystkiego, sam sklep prawie nigdy nie reagował… Aż do teraz. Valve zdecydowało się usunąć felerną grę, wraz z resztą produkcji wydanych przez tego twórcę. Sam autor zareagował na ten fakt i, co ciekawe, przyznał się do swojego błędu, a już na pewno nie groził Gabe’owi śmiercią(jak pewien twórca pewnego kiepskiego rogue-lite’a). Cóż – punkt dla obu stron! Oby więcej przypadków dobrej moderacji Valve i więcej przypadków developerów, którzy zaakceptowali swoją porażkę.

4.(BONUS) Karrmelowe wrażenia z Yakuzy 0

yakuza0/10

Ale serio – ta gra jest kryminalnie(he-he) wręcz dobra.

No i to tyle co miałem dla was na dzisiaj przygotowane. Nawet jak na Trochę Różności to i tak zrobił się z tego dość długi wpis. Tak więc – żegnajcie i mam nadzieję, że w tym miesiącu się tu jeszcze spotkamy.

Opublikowano Trochę Różności 2.0, Wpisy | Otagowano , , , , , , , , , , | Dodaj komentarz

Ostatni wpis(w tym roku)

Dzisiaj będzie krótko.

Jak pewnie zauważyliście – od początku miesiąca nie napisałem tu żadnego nowego wpisu. Tym razem jednak nie było to z powodów braku tematów – chciałem w tym miesiącu napisać, między innymi, o nowej grze Grasshopper Manufacture – LET IT DIE – co było głównie zasługą charyzmatycznego Wujaszka Śmierci oraz tym, że jak na grę F2P jest to produkcja naprawdę solidna, ze świetną muzyką będącą kolaboracją jakiejś setki(!) zespołów muzycznych, mogąca by być spokojnie wydana w pudełku. Niestety tylko na PS4, a do tego na nowym Unreal Engine, co daje nam cudowną kombinację 30 fpsów i kilku sekund na doczytywanie się tekstur przy robieniu czegokolwiek… Poza tym chciałem też napisać kolejną edycję Trochę Różności traktującą o świątecznym update’tcie do Overwatcha(nic szczególnego), wyprzedaży „stimowej” i… czymś jeszcze, ale zapomniałem.

Zazwyczaj główną moją wymówką było lenistwo, ale tym razem jest inaczej! Otóż, postanowiłem sobie, że do końca miesiąca dokończę część fabularną Dnia 3(bądź, Aktu 3, jak wolicie) w mojej grze, żeby jak najbardziej przyśpieszyć proces tworzenia. I cóż… Po jakichś 30-40 godzinach spędzonych w RPG Makerze, w ciągu tylko tego miesiąca mogę uznać, że zadanie prawie wykonane! Jutro tylko dorobię ostatnią walkę, jakieś szlify i już! Skończenie tego wszystkiego na pewno da mi solidnego kopa, aby, w następnym już roku, zająć się opcjonalną częścią Dnia i coraz bardziej przybliżyć grę do końca… Cóż, w czasie tworzenia grałem też w stare, dobre EVE Online, wymagającego, mimo wszystko, sporych umiejętności multitaskingu, żeby przez przypadek nie dać zniszczyć sobie statku przez wrogie, NPC’owe drony… jak ja z jakieś dwa razy… oba w przeciągu tego samego tygodnia…

Wracając – cały ten rozgardiasz sprawił, że mało co miałem siły na granie w cokolwiek(w mojego D44MA kupionego na wyprzedaży zagrałem dotąd chyba tylko z 2 godziny…), a co dopiero pisanie wpisu. Więc, cóż – lenistwo grało w tym trochę rolę, ale przynajmniej jest ono usprawiedliwione! Chyba…

Dobra, koniec tego kopania sobie grobu. Czas na przypomnienie, że jutro jest ostatni dzień tego roku! Z tej okazji zapraszam serdecznie wszystkich czytelników bloga na…

IMBĘ SYLWESTROWĄ 2017!

… gdzie będziemy, tak jak w tamtym roku ja i co poniektórzy, puszczać sobie piosenki na stronie zwanej dubtrack, czatując sobie przy okazji. Tym razem jednak, będzie to oficjalna impreza i to ja będę na niej adminował, więc nie będzie pomijania żadnych piosenek. Wolność ma być!

Enyłej – to będzie jutro, w noc sylwestrową(duh!), prawdopodobnie o godzinie 21.  Jeżeli się to odbędzie – linka dam o tej porze tutaj. Będę ja i Dalton też mówił że będzie, tak więc zapowiada się ekskluzywne party(pamiętajcie by wypowiedzieć to z polską wymową).

A jako, że pojutrze będzie już nowy rok – to życzę, żeby wam Gabe z nieba świecił… czy jakoś tak.

Co jak co, ale 2017 na pewno będzie rokiem karrmela!Zwieracz 2016

No, ja mam nadzieję!

Opublikowano Blog, Wpisy | Otagowano , , , , | 2 komentarze

SpaceSave – DevLog #2

spacesavelog2

Tak jak obiecałem – co kilka miesięcy będę tutaj, na blogu, informował o postępach nad moją grą. Myślałem, co prawda, o trochę dłuższych odstępach, ale to ostatni miesiąc tego roku, więc w sumie można taki wpis zrobić teraz. Nie martwcie się – dzisiaj nie będzie tak długo jak ostatnim razem. Dzisiejszy wpis postaram się poświęcić na trochę mniejsze rzeczy.

Ostatni miesiąc upłynął mi głównie na robieniu ostatnich szlifów do Dnia 2(z pięciu) oraz czekaniu na muzykę(która wciąż się nie pojawiła). W tym czasie, więc, postanowiłem poświęcić się poprawkom, bo lepiej zrobić to szybciej niż zostawić na koniec i się bardziej wtedy męczyć. Na pierwszy ogień poszła grafika. Nie zmieniłem jej całkowicie, co prawda, gdyż gra zaszła już za daleko aby zmieniać kierunek „artystyczny”, ale dodałem kilka usprawnień, które miały na celu sprawienie by gra była bardziej przyjazna szlachetnym oczom graczy.

Najważniejszy był prawdopodobnie retusz kolorów trawy, budynków i ogólnie wszystkiego co znajdowało się poza wnętrzami odwiedzanymi w grze. Oto kilka przykładów(klimajcie w obrazki, aby zobaczyć je powiększone):

Lewo – po retuszu, Prawo – przed retuszem

newgraph1

Nie przejmujcie się zmianami w „zasobach ludzkich” porównywanych skrinów – jeden pochodzi z Dnia 1, inny z Dnia 2

newgraph2

Jak widać na załączonych obrazkach – paleta kolorów uległa sporemu przyciemnieniu. Najbardziej widać to przy trawie, która teraz ma ten sam odcień zieleni co liście na drzewach w grze. Kolory wszystkich budynków(oraz kory drzew) także otrzymały odcienie ciemniejsze o kilka suwaków(co, ironicznie, wywołało efekt odwrotny i na tle „nowej” trawy zdają się jaśniejsze od tych co były poprzednio). Całe to wyciemnienie palety może nie wydawać się jako duża zmiana, ale w ruchu to widać. Po pierwsze – postać bohatera jest jeszcze bardziej wyróżniona niż było to ostatnim razem. Po drugie – całość jest o wiele bardziej przyjemniejsza dla oka. Może nie wydawać się to jako taki duży „dil”, ale po kilkugodzinnym graniu, oczy nie będą płonąć(a przynajmniej mniej) tak jak było to przy starej palecie kolorów.

Poza kolorami, zmianie uległy też tile’e dekoracyjnej trawy, kwiaty itd. Teraz są one o wiele mniejsze, z mniej kontrastującymi kolorami, dzięki czemu dają one wrażenie „normalnej” roślinności. A nie takiej, którą moglibyśmy znaleźć w lesie deszczowym będącym obiektem radzieckich testów jądrowych… Poprawiłem także maty do drzwi – teraz nie są takie gargantuiczne jak wcześniej.

Poprawiłem też tile’e kafelek(got the joke?) w pierwszym „danżełonie”, który pokazywałem wam ostatnio. Teraz są już równo położone. Zrobione na szybko przedstawienie poniżej:

newgraph4

No i last but not least – interfejs także uległ zmianie! Z domyślnego z RPG Makera, zrobiłem własny, który wygląda bardzo podobnie, ale jest troszkę bardziej dopasowany do stylu gry. Poniżej jest jak wygląda:

newgraph3

Jak widać – obramowanie jest cieńsze, a tło nieprzeźroczyste. Ta druga cecha zepsuła co prawda oprawę wizualną kilku scen(które były dostosowane do przeźroczystości starego interfejsu) , ale trudno. Może wydawać się to bardzo minimalną rzeczą, ale dzięki temu grę udało mi się, w pewnym sensie, odróżnić od miliona innych gier w RPG Maker’rze z domyślnym interfejsem. Więc, cóż – zawsze jakaś mała wygrana.

Cóż, to wszystko co mam wam na razie do pokazania. Bardzo staram się ograniczać informację i screeny które daję z gry by uniknąć spoilerów. Natomiast, co do samych zmian które wam dzisiaj zaprezentowałem – pokazałem je jakiś czas temu na pewnym forum i wrażenia były ogólnie pozytywne. Tylko drzewa się ludziom nie podobały(ale nie martwcie się – oni nie rozumieją). Jeden z nich nawet porównał to do Mother 1… I cóż, nie widzę za bardzo podobieństwa:

mother

… ale moja gra była(jednakże, tylko w sensie grafiki) wzorowana na sequel’u Mother – Earthbound – więc mogę to chyba uznać za moje małe(malusieńkie) zwycięstwo.

Dobra to tyle, jak na razie, o mojej grze – do następnego razu, za kilka miesięcy! Ja wracam do pracy nad rozpoczętym Dniem 3!

Aha – i jeżeli jesteście zainteresowani moją grą – odwiedźcie STRONĘ INFORMACYJNĄ, znajdującą się na blogu.

Opublikowano SpaceSave, Wpisy | Otagowano , , , , , , , , | 4 komentarze

6 lat!

6lat

Czy nagłówek jest odpowiednio ironiczny, abym był fajny(jest nawet easter-egg dla Daltona!)?

Cóż powiedzieć – 6 lat minęło jak… no właśnie – jak  co? Cóż, bardzo szybko, więc jak partyjka w Ricochet’a(hi-hi-hi).

Ale żarty(jak na razie) na bok.

6 lat już pielęgnuję ten mój mały zakątek internetowy – to na tyle dużo, że mój blog już może iść do szkoły! Brakuje nam co prawda jeszcze drugiego tyle i 2 lat do osiągnięcia przez blog „czternastki”, czyli tyle ile około trwał proces produkcyjny DNF, ale spokojnie – dojdziemy do tego(może). Oszczędzę już wam gadki o tym, że nie spodziewałem się, że ten blog tyle pociągnie, bo w tych wpisach czytacie to co roku, więc przejdźmy od razu do statystyk(czerwonym zaznaczony jest okres od ostatniej rocznicy).

2016tabelki1

Cóż… Szału nie ma. Ale to moja wina – przez ostatnie dwa lata blog ten był bardziej na systemie podtrzymywania życia. Wpisy wychodziły przez ten czas rzadko i to jeszcze z długimi przerwami sięgającymi do kilku miesięcy. Na przykład, pierwszy wpis po piątej rocznicy(która była, tak jak teraz, w listopadzie) pojawił się dopiero… w marcu. Czyli z jakieś 4(!) miesiące. Myślę, że to trochę mówi o stanie w jakim był ten blog przez ostatnie lata. I co mogę powiedzieć – niczyja to wina, tylko moja – i teraz pokutuję przez niższe wyświetlenia…

Ale spokojnie – odbijemy się! W 2015 roku, na tym blogu pojawiło się 7 wpisów, co jest, nie oszukujmy się – mało, gdyż nie było nawet jednego na miesiąc. W 2016 jednak, na blogu pojawiło się już 12 wpisów(nie licząc tego), z czego tylko dwa z nich mogą być uznane za organizacyjno-zapychaczowe(bo jeden jest o zmianie nagłówka, drugi promuje zaprzyjaźniony blog). Może nie wygląda to na dużo, ale pamiętajmy że zacząłem ten rok tutaj dopiero w marcu, więc późno, a poza tym jeszcze trochę tego roku nam zostało. Nawet z tym wpisem  rocznicowym  zdążyłem na czas!

I bardzo mi się forma bloga, którą teraz mamy, podoba i zamierzam ją utrzymywać. Nie jestem może tak płodny we wpisy jak w 2012 i 2013 roku, który były też najbardziej aktywnymi latami tutaj, także w kwestii wyświetleń, ale za to jakość mojego „pióra”(bądź „pisma”, jak kto woli) jest o wiele lepsza niż wtedy. Można powiedzieć, że wybrałem jakość>ilość i chociaż wciąż nie jestem do końca z siebie zadowolony, to będę wciąż dążył do osiągnięcia lepszego poziomu. No i wpisy są dłuższe, co może nie wszystkim pasuje, ale wybaczcie – ja się muszę rozpisać, inaczej czuję się nie do końca usatysfakcjonowany z mojego tworu. Ba, ten rok zostanie zapamiętany jako ten, gdzie wydałem swój najdłuższy wpis do tej pory(TEN o Bloodborne’ie)! A jakby co – mam pomysł na jeszcze z dwa wpisy do napisania(i mogą one dotyczyć Valve!), a jak się skończą to… cóż, zawsze zostanie Overwatch i offtopic!

Dobra, to teraz top-komentujący. Żadnych niespodzianek, jeżeli oto chodzi:

2016tabelki2

W części statystycznej zostały nam tylko najpopularniejsze wpisy. Tak więc, pierwsze i drugie miejsce jest takie samo co rok temu – ten o kiepskim matchmaking’u w CS:GO, już prawie kompletnie nieaktualny(ale przynajmniej dodałem w tym roku napis na samym początku, mówiący ten fakt), drugie natomiast to wrażenia z CS:GO. Na trzecim, jakoś w tym roku właśnie, co ciekawe, znajduje się wpis o idlowaniu w TF2. I cóż… lepiej o nim zapomnieć, z różnych powodów…

Dobra, koniec statystyk! Czas na podsumowanie ogólne!

O wyświetleniach, ilości i jakości wpisów w tym roku już się wypowiedziałem i się nie będę powtarzał. Przejdźmy może do tego co nowe, gdyż w tym roku mogliśmy tu zaobserwować sporo zmian. Pierwszą i najmniej ważną jest nowy nagłówek, zmieniony po jakichś kilku latach. ‚Nuff said. Ciekawszą zmianą jest na pewno tematyka. Cóż, nie oszukujmy się – ostatnio blog ten zmienił się z „Gry Valve i nie tylko” na „Nie tylko i gry Valve”). Na moją obronę mam jednak to, że, hej, to nie moja wina! To Wafel nie robi żadnych ciekawych inicjatyw, zapowiedzi ani innych rzeczy. Zwłaszcza jeżeli chodzi o ich gry. Możecie się nie zgodzić i podać mi tu listę ich ostatnich inicjatyw, ale prawdę mówiąc – nie są one najczęściej warte wysiłku napisania o nich. Straciłem, co prawda, okazję do napisania o tych rzeczach, które były warte uwagi w ich światku(aktualizacja „Meet Your Match” do TF2 lub afera ze stronami hazardowymi z CS:GO), ale poza tym, tak naprawdę nic ciekawego od nich nie było(no dobra, jeszcze afera z betą EP2 , ale to tylko pośrednio). No bo co – mam pisać o tym kto ich ostatnio pozwał? Wpis na miesiąc, co prawda, zapewniony, ale raczej mało kto chciałby to czytać…

No dobra, zmieńmy ton, bo się nieprzyjemnie przez chwilę zrobiło, a to rocznica bloga i ma być wesoło! Kolejną zmianą, także dotyczącą tematyki wpisów, jest dodanie w tym roku kolejnej „głównej” gry o której możecie tu czytać. Mowa oczywiście o blizzardowym Overwatch’u! Zdaję sobie sprawę, że nie każdemu się to pewnie podoba, ale macie więcej materiału do czytania. Zwłaszcza, że robię to tylko od czasu do czasu, bo sam gram od update’u do update’u … Ale co jak co – myślę, że Overwatch jest dobrym dodatkiem do tematyki, przynajmniej przez jakiś czas.

Kolejną(i pewnie najważniejszą) zmianą było też w końcu ujawnienie i założenie tutaj strony MOJEJ GRY , gdzie możecie znaleźć o niej informacje. W tamtym roku, gdy o niej wspominałem, byłem dopiero miesiąc po rozpoczęciu prac. Dzisiaj, po roku, jestem już prawie w połowie, tak więc myślę, że w 2017 będę mógł się już na 7 rocznicy pochwalić skończonym produktem!

A właśnie, co z mapą? Co roku jakaś musi być, prawda? Coż… Robiłem, prawda, mapę i w tym roku, nawet udało mi się ją zrobić w 90% ! Problem w tym, że… straciłem zainteresowanie, nawet pomimo tego, że już była prawie na wykończeniu. Wolałem zająć się grą… Tak czy inaczej – mapa nie ma oświetlenia, włożonych dodatkowych dźwięków i tekstur które chciałem tam dać, amunicja jest rozstawiona bardziej do testów niż dla gracza, a game_text jest rozjechany na wszystkie strony, ale mapa ogólnie działa – można ją przejść(nawet są dwa zakończenia!). Tak więc, jeżeli jesteście zainteresowani kompletnie niedokończonym, średnim produktem, to mogę wam to udostępnić.

Dobra, ten wpis zaczyna być bardzo długi, więc czas kończyć. Tak więc – dziękuję wam wszystkim za czytanie i wspieranie tego bloga. Zabrzmi to sztampowo, ale to dzięki temu blog ten wciąż funkcjonuje. Nie był on, co prawda, w najlepszym położeniu przez ostatnie kilka lat, ale w końcu wychodzimy na prostą! Tak więc – miejmy nadzieję, że kolejne lata będą lepsze!

A tym razem, jako zwyczajowy bonus – najlepszy moment w tym roku(przynajmniej do tej pory), zawarty na poniższym obrazku.

2016dalton

Kontekst: Dalton, znany skądinąd, wrzucił pierwszy komentarz od sporego czasu, na co robot „broniący” tego bloga przed spamem, wrzucił go do spam-folderu. Zabawne, biorąc pod uwagę reputację Daltesty jako najbardziej chłodnej jednostki w tym uniwersum.

 

Opublikowano Blog, Wpisy | Otagowano , , , , , | 6 komentarzy

Co z tym Greenlight’em – edycja 2016

grinlajt

Ostatnimi czasy oglądam sobie Jima Sterlinga – takiego „jutjubera” / „żurnalistę” gier komputerowych. Nie jestem może fanem jego twórczości ani też nie zgadzam się z dużą częścią jego poglądów, ale zawartość którą znajdziemy na jego kanale jest na tyle wysokiej jakości, że można to obejrzeć z jakimś tam zadowoleniem… Dobra, ale dlaczego o tym tu mówię? Otóż, nasz Jim Funt Szterling Brytyjski(oryginalny żart by: Komornik Leśny) prowadzi sobie „program”(a raczej pod-serię), polegający na tym, że znajduje on na Steam Greenlight gry z NAPRAWDĘ słabymi trailerami i po krótkim pośmianiu się z ich jakości przechodzi do czytania opisów danej produkcji, które często są nie lepsze od zwiastunów. Pod wpływem tych filmików, poczułem się zainspirowany, aby powrócić na główną stronę Greenlight’a i poszukać „perełek” do wyśmiania na własną rękę. Jednakże, poza tą chęcią pooglądania kopanego, który nawet nie ma jak się bronić, miałem też trochę bardziej „pozytywny” powód. Otóż, sam zamierzam kiedyś wystawić moją grę na Greenlight(kiedy już ją skończę i jeżeli zdobędzie jakiś tam rozgłos usprawiedliwiający wydanie 100 USD na wystawienie darmowej gry), tak więc dobrze byłoby zrobić wywiad i dowiedzieć się co robić, a czego nie robić. Tak więc – wyposażony tylko w niezbyt pochlebne opinie(usprawiedliwione zresztą) o tymże serwisie, postanowiłem zanurzyć się w otchłań Steam Greenlight, gotowy na zetknięcie  z olbrzymią ilością syfu. I…

I nie było tak źle.

Nie no – na serio. Spodziewałem się bycia zbombardowanym przez istny wodospad śmiecia, mułu i tandety, oraz tego, że przycisk głosowania na „NIE” wręcz wypali mi się na monitorze. A tu się okazało, że nie tylko nie musiałem używać przycisku „NIE” tak często jak się spodziewałem, ale nawet to, że przez większość czasu moje głosy szły na „TAK”. Aż trudno mi w to było z początku uwierzyć, ale większość gier, które napotkałem albo wyglądały dobrze albo miały widoczny spory wkład pracy autorów i potencjał na bycie czymś niezłym. Oczywiście, podczas eksploracji coraz to kolejnych kolejek głosowania, napotykałem niekiedy na swojej drodze kompletne szmiry, z gatunku tych z których Funt Szterling śmieje się w swoim programie, ale ucieszyło mnie to, że były to bardziej wyjątki niż coś co świadczyło o ogólnej jakości gier na Greenlight.

Cała ta sytuacja praktycznie mnie zszokowała, bo już kiedyś tu o Greenlight’cie pisałem(KLIK) i nie był to pozytywny wpis. Narzekałem wtedy na brak kontroli jakości w usłudze oraz na rzeczy, które z którymi udało się ujść na sucho twórcom niektórych gier, które „poszczycić” się mogły jakością zbliżoną do towarów kupionych na podlaskim bazarze. Miałem też wtedy nadzieję na to, że Valve zrobi coś, aby temu jakoś przeciwdziałać – chociażby przez jakąkolwiek kontrolę jakości. I cóż… Wafel do dzisiaj nic w tej kwestii nie zrobił(a pisałem tamten wpis w 2014 roku – prawie dwa lata po uruchomieniu Greenlight’a) i prawdopodobnie nic zrobić nie zamierza. Ten brak zaangażowania Valve  naprawdę był widoczny w tym jakie „produkty” wchodziły na Steam’a przez jakieś ostatnie dwa lata – większość z nich była jakości tak niskiej, że jeżeli czas Wii był złotą erą shovelware, to na Steam’ie była to era wręcz platynowa. Praktycznie co tydzień wychodzili(i w sumie wciąż wychodzą) nowi kandydaci na najgorszą grę danego roku. Jednakże, jak patrzyłem teraz na Greenlight’a, to takiej masakry nie było. Dlaczego?

Proste – gracze w końcu wzięli sprawy we własne ręce. „Fajne” dzieciaki i top-memesterzy znudzili się i poszli gdzieś tam dalej, a zostali właściwie… ludzie którym zależy. Co jest i trochę dziwne, ale za to godne pochwały. Kiedyś jakieś „Symulatory”, kiepskie gry i ogólne badziewie miało w komentarzach same pochwały, a ludzie na potęgę głosowali, aby takie gry dostały się na Steam… Z IRONICZNYCH pobudek oczywiście.

Teraz natomiast jest zupełnie inaczej – takie gry są dosłownie rozrywane na strzępy w komentarzach(które często są zresztą kasowane przez co bardziej perfidnych developerów), widać też że gracze stawiają przed twórcami dość wysokie standardy – żeby trailer był, żeby screeny coś pokazywały, żeby opis był szczegółowy i napisany co najmniej po pół-angielsku(a Engrish jest mocny na Greenlight’cie, bo BARDZO dużo jest tu developerów z Chin, Rosji, a nawet Japonii). I nie wiem trochę, czy to nie jest w pewnym sensie zasługa właśnie dzierżącego dildo grubaska w garniturze(czyt. Jim „Funt” Sterling) oraz jemu podobnych, którzy rozpoczęli zwyczaj piętnowania syfu na Greenlight’cie. Na pewno natomiast jest to zasługa frustracji jaką wielu ludzi(w tym też i ja) dzieli, widząc dosłowne śmieci pojawiające się na stronie głównej sklepu Steam’owego , zabierające miejsce i uwagę produktom, gdzie znajdziemy i jakość wykonania i ogrom włożonej pracy, których szansą na osiągnięcie popularności był właściwie tylko Greenlight – i to właśnie dla takich gier cała ta usługa właściwie powstała. Dobrze więc zobaczyć, że gracze w końcu wzięli sprawy we własne ręce, szkoda że dopiero aż po prawie czterech latach, ale lepiej późno niż wcale…

Widać więc, że o Greenlight’cie w końcu można powiedzieć coś dobrego, co nie jest tylko samym jego zamysłem. Niestety, usługa ta wciąż ma bardzo dużo problemów. Wymienię tu tylko kilka:

1.Trailery -Ludzie wystawiający gry na Greenlight’cie kompletnie ignorują trailery. Bo przecież ani ściany tekstu, ani obrazki nie przedstawią gry tak dobrze jak właśnie zapowiedzi w formie filmiku. Przykro więc trochę, widząc jak wielu autorów olewa ten aspekt. Filmy te są często surowym gameplay’em, często nagrywanym w słabej jakości(ten słynny „unregistered HyperCam”) do tego z całą gamą technicznych błędów(nie uwierzycie, na ilu takich filmikach liczba klatek spada na tyle, że aż boli to oglądać). I tak dobrze kiedy jakiś trailer jest, bo czasami nie ma ich w ogóle. Na całe szczęście – społeczność szybko to wyłapuje i daje autorowi trochę solidnej krytyki, jeżeli ten spieprzy w jakiś sposób swój trailer.

2. Grupy „boostujące” – przy prawie każdej grze na Greenlight’cie zauważymy co najmniej dwa komentarze będące typową kopiuj-wklejką. Są to zaproszenia do grup, które oferują „promocję” oraz „testowanie” gry. Szybko jednak wystarczy wejść na profil tych grup by zobaczyć, że są to miejsca, gdzie zachęca się ludzi do głosowania na dane gry poprzez rozdawnictwo. I kij jeszcze, żeby to były rzeczywiście gry, które o tą promocję proszą – o nie. Są to jakieś zupełnie losowe gry, których zadaniem jest tylko przekupić ludzi do głosowania na danych „partnerów”. Najlepsze jest jednak to, że aby takim „partnerem” zostać trzeba szefom tej grupy… zapłacić. Poważnie… Nie muszę chyba mówić, że takie coś jest nie w porządku w stosunku do gier chcących dostać się na Steam normalną drogą? Ba, jestem pewien, że samo Valve zabroniło czegoś takiego(ale czy to egzekwuje? A gdzie tam!). Na całe szczęście jednak – gracze(a wraz z nimi niektórzy jutjuberzy – w tym wiecie-kto) zorientowali się co i jak i widząc takie komentarze, szybko ostrzegają przed takimi grupami nie tyle twórców, co samych innych graczy. Nie ukróciło to co prawda procederu, ale może Wafel widząc to, zrobi coś w tym temacie(kogo ja oszukuję – pewnie nic nie zrobi).

3. Gry nie posiadające angielskiej wersji językowej – nie muszę tu chyba nic mówić… Ale serio – Steam to międzynarodowa platforma, a nie jakiś lokalny sklep. Angielska wersja językowa to mus i chyba każdy zdaje sobie z tego sprawę. A na Greenlight natomiast, może nie pełno, ale jest trochę gier nieprzetłumaczonych(i często też wątpliwej jakości), które w w jeszcze większym stopniu zaśmiecają sklep. Myślę, że jak już Valve „nie może” nic zrobić w kwestii kontroli jakości i „ciemnych” taktyk, to niech chociaż da zasadę(o ile już jej nie ma), żeby gry miały konieczną angielską wersję językową.

4. Porty gier mobilnych i VR – O tym pierwszym mówić nie muszę, bo wiadomo o co chodzi. To drugie natomiast… o matko! Zapiszcie moje słowa – kiepskie gry VR’owe zrobione w Unity bądź Unreal Engine 4 będą tym, czym gry survivalowe w otwartym świecie jeszcze niedawno dl nas były. Tego są dosłownie tony, a jakość naprawdę kuleje. Najczęstszym typem gier VR’owych które znajdziemy na „zielonym świetle” to albo jakieś dziwne „tripy” albo… borderline’owo pornograficzne gry, których domyślnym trybem jest zapewne ten przystosowany do grania jedną ręką(he-he, Bayonetta-reference).

I to tylko kilka z nich. Mógłbym tak pisać w nieskończoność, ale chciałbym kiedyś skończyć ten wpis…

Cóż mogę powiedzieć – Greenlight wciąż nie jest idealnym miejscem, ale nie jest też aż takim badziewiem jak jeszcze kilka lat temu. Oczywiście – ilość syfu wciąż jest ogromna, ale widać zmianę nastawienia graczy do tego typu rzeczy, a wraz z nim – coraz częściej widoczne są gry po prostu dobre, na które warto oddać swój głos. Pracy do uczynienia Greenlight’a lepszym miejscem wciąż jest bardzo dużo, a Valve koniecznie musi coś zrobić z niektórymi problemami, ale widać że dzieje się tam coraz lepiej. Dlatego też, zachęcam was – dajcie Greenlight’owi kolejną szansę, pomóżcie dobrym grom dostać się na Steam, a syf po prostu zignorujcie i zagłosujcie na „NIE”. Nie warto skreślać całej usługi ze względu na ilość będącego tam badziewia, ponieważ zawsze znajdzie się tam parę perełek(ba, sam dodałem kilka ciekawych gier do obserwowanych). Szkoda tylko, że Valve ma swój własny serwis w głębokim poważaniu, a ich pomysł społeczności będących swoistą „policją” dopiero teraz zaczął się na dobre przyjmować. Cóż, zobaczymy jak to jeszcze będzie. Greenlight ma szansę wyjść z dołka w jakim się znalazł – pytanie tylko czy uda się tą szansę wykorzystać…

„Ironiczny” komiks stworzony przez Andrew Hussie’go. TUTAJ możecie znaleźć jego radosną twórczość(polecam zwłaszcza komiks „Problem Sleuth”).

Opublikowano Inne, Wpisy | Otagowano , , , , , | 4 komentarze